Zajęcie się problemem przez NSA to wynik rozbieżnych orzeczeń wojewódzkich sądów administracyjnych. Jedne z nich uznawały, że świadczenie pielęgnacyjne rolnikowi przysługuje i nie musi on nawet rezygnować z prowadzenia gospodarstwa, żeby je otrzymać. Drugie twierdziły, że osoba ubiegająca się o świadczenie pielęgnacyjne musi być bezrobotna.

NSA rozstrzygnął, że rolnikowi nie przysługuje świadczenie pielęgnacyjne, gdyż jest ono rodzajem rekompensaty finansowej dla tych osób, które rezygnują z zatrudnienia, aby opiekować się bliską osobą niepełnosprawną. Rolnik natomiast nie jest zatrudniony, gdyż nie jest poddany reżimowi pracy – co do godzin i miejsca wykonywania. Kieruje się rachunkiem ekonomicznym, ale nawet podejmowanie działań nieracjonalnych ekonomicznie nie powoduje pozbawienia go zatrudnienia. Może też zatrudniać pracowników – prowadzenie gospodarstwa może polegać na zarządzaniu nim.

I właśnie z definicji zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej – nie uznającej prowadzenia gospodarstwa rolnego za zatrudnienie – sformułowanej w ustawie o świadczeniach rodzinnych, sędziowie wysnuli wniosek, że świadczenie pielęgnacyjne rolnikowi nie przysługuje. Rolnik nie może być bezrobotny, zatem nie trzeba mu rekompensować rezygnacji z pracy – o uchwale NSA sygn. akt I OPS 5/12 napisała „Rzeczpospolita”.