Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że zaniechania legislacyjne - zwłaszcza w czterech dziedzinach - są dużym problemem, wpływającym na życie społeczne. - Jedna to sprawa ładu przestrzennego: nieuchwalenie w masowej skali planów zagospodarowania przestrzennego jest po prostu korupcjogenne, powoduje chaos i sprzyja naruszaniu praw człowieka. Drugi problem to nierozstrzygnięte do dziś kwestie reprywatyzacji i restytucji. Ta zaległość legislacyjna coraz bardziej obciąża kosztami samorząd terytorialny oraz szkodzi prawom lokatorów usuwanych z mieszkań. Wpływa do mnie wiele skarg ludzi wywłaszczanych z nieruchomości, którym przyznano minimalne odszkodowanie, bo ich dom został uznany za niewiele warty - przez co tracą prawo do mieszkania. Nadużywane są również tzw. specustawy pozwalające szybko wywłaszczać obywateli - np. w związku z budową dróg.

Trzecia sprawa to brak regulacji ustawowej zasad stosowania kontroli operacyjnej, monitoringu wizyjnego oraz pobierania bilingów. Czwarta kwestia to sprawa właściwego i współczesnego uregulowania sprawy koncesji radiowo-telewizyjnych. Jest to przedmiotem jednej z moich skarg do Trybunału Konstytucyjnego. Nasza analiza wykazała, że w procesie koncesyjnym mamy kompletnie nieprzystającą do współczesności regulację prawną. Cały czas oczekuję, że parlament tę lukę zamknie. Apeluję i do koalicji i do opozycji o przygotowanie projektu, który zmieni ten stan prawny. Wtedy jestem gotowa nawet wycofać wniosek.

Zdaniem Ireny Lipowicz, postulat Ryszarda Kalisza, szefa sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, aby ministrów odpowiedzialnych za niewydane rozporządzenia stawiać przed Trybunałem Stanu, to „ciekawa propozycja”.

- Nie uczestniczę w procesie ustawodawczym, ale mam świadomość, że coś z kwestią zaniechań legislacyjnych trzeba zrobić. Między innymi zamierzam zawiadamiać Najwyższą Izbę Kontroli o niewydanych rozporządzeniach do ustaw - takich przypadków jest około 170. Minister odpowiada za niewydane rozporządzenia także przed kolegium NIK. Brakuje konsekwencji w tego typu działaniach i na pewno musi się coś tu zmienić. Uporczywe niewydawanie rozporządzeń to swoiste "wypowiadanie posłuszeństwa" parlamentowi przez resort.

Podobał się artykuł? Podziel się!