Jak podkreśliło w komunikacie MG, które projekt przygotowało, główne cele projektu - oprócz stworzenia systemu aukcyjnego - to uproszczenie procedur koncesyjnych czy wprowadzenie prosumenckiego wytwarzania energii.

Projekt przewiduje utrzymanie obecnego systemu wsparcia opartego na zielonych certyfikatach dla istniejących instalacji OZE. System aukcyjny ma zacząć działać od 2015 r. i dotychczasowi wytwórcy będą mieli wybór, czy do niego przystąpić, czy pozostać w systemie certyfikatów.

W systemie aukcyjnym to rząd ma decydować, ile energii odnawialnej potrzebuje - m.in. dla spełnienia celów polityki klimatycznej UE - i rozpisywać aukcje na jej dostarczenie dla poszczególnych technologii OZE i wielkości źródeł. Aukcję wygra ten, kto zaproponuje najniższą cenę. W zamian dostanie gwarancję wsparcia przez 15 lat. Cena energii będzie waloryzowana o poziom inflacji.

Aukcje będą oddzielne dla instalacji o mocy powyżej i poniżej 1 MW, przy czym co najmniej 25 proc. puli wsparcia będzie zarezerwowane dla tych mniejszych. Co - jak zaznaczyło MG - zapewni wykorzystanie lokalnie dostępnych zasobów. Szczegółowe warunki aukcji określi w rozporządzeniu minister gospodarki, będzie też podawał tzw. "cenę referencyjną", czyli maksymalną, za jaką będzie można zakupić w danym roku energię z OZE.

Ocena skutków regulacji szacuje koszt proponowanej ustawy na ok. 4 mld zł rocznie. Kwota ta zostanie przerzucona na konsumentów, którzy w roku kalendarzowym, w którym ustawa wejdzie w życie, za każdą zużytą MWh dopłacą 2,27 zł opłaty OZE.

Projekt wprowadza pojęcie mikroinstalacji OZE, czyli instalacji o mocy do 40 kW, produkującej energię głównie na potrzeby wytwórcy. Dla jej użytkowania nie trzeba będzie mieć koncesji czy prowadzić działalności gospodarczej, wystarczy wpis do rejestru wytwórców. Wytwarzający energię w taki sposób, będą mieli możliwość odsprzedania nadwyżki energii zakładowi energetycznemu za 80 proc. ceny rynkowej.