Wyrok jest nieprawomocny.

Firma domagała się od gminy 3,4 mln zł tytułem zwrotu poniesionych kosztów przygotowania do inwestycji oraz 180,2 mln zł za utracone przez firmę korzyści z eksploatacji elektrowni wiatrowej do 2039 r.

Sąd oddalił wniosek podkreślając, że podpisanie listu intencyjnego nie jest jednocześnie zawarciem umowy na realizację inwestycji. - Powód uważa, że doszło do zawarcia ustnej umowy, na podstawie której miało dojść do budowy farmy wiatrakowej. List intencyjny nie jest źródłem zobowiązania, nie były w nim konstruowane prawa i obowiązki, z których można wywodzić skutki. W związku z tym domaganie się odszkodowania jest niezasadne - uzasadnił sędzia Michał Kuczkowski.

Jak powiedział sędzia, podpisanie listu intencyjnego nie oznacza wydania zgody na realizację budowy farmy wiatraków.

- Z listu intencyjnego wynika, że powodowa spółka w trakcie opracowywania projektu pokrywać będzie wszystkie niezbędne koszty dla uzyskania wszystkich pozwoleń na budowę farm, a po realizacji inwestycji zapewni środki finansowe gminie. Firma podjęła ryzyko związane z poniesieniem kosztów inwestycji, której realizacja w oparciu o obowiązujące wówczas przepisy prawa była niemożliwa. Firma podjęła ryzyko gospodarcze do powstania przyszłej inwestycji, z którym jako profesjonalista powinna się liczyć - mówił sędzia.

Rozstrzygnięcie sądu ucieszyło burmistrza gminy Jacka Nowaka. - Martwiłem się o wyrok przede wszystkim w kwestii wysokości możliwego odszkodowania. Każda kwota sprawiłaby nam duże problemy finansowe. Jestem zadowolony z wyroku sądu, ale pewnie czeka mnie jeszcze odwołanie w tej sprawie - powiedział dziennikarzom.

Prezes firmy Finadvice Polska Jarosław Korytkowski zapowiedział odwołanie. - Zostałem oszukany przez tę gminę. Nie zmienia to faktu, że nadal chcę tam postawić wiatraki, choćby trwać to miało 5 lub 10 lat. Podczas przygotowań do jednego z projektów pod Wrocławiem na zezwolenia budowlane czekałem 14 lat i w końcu je otrzymałem - przyznał.

W 2007 r. podpisany został pomiędzy firmą a ówczesnym burmistrzem Krzywinia list intencyjny, a dwa lata później radni uchwalili plan zagospodarowania przestrzennego dla tego inwestycji. Jednak po jego opublikowaniu w 2010 r. został on zaskarżony do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu przez część mieszkańców. Sąd unieważnił plan, a nowa rada, która została wybrana w 2010 r., nie uchwaliła nowego planu, co uniemożliwiło realizację inwestycji.

Obecna rada, jeszcze zanim rozpoczął się proces, podjęła procedurę zmierzającą do wprowadzenia zmian w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta i gminy Krzywiń, uniemożliwiających budowę siłowni wiatrowych na terenie wsi Bielewo, Wieszkowo i Żelazno. Uniemożliwiłoby to budowę siłowni wiatrowych w całej gminie.

Cały budżet Krzywinia to 30 mln zł po stronie dochodów, zasądzenie całości odszkodowania - w wysokości ponad 183 mln - oznaczałoby bankructwo gminy.