- Prawo europejskie zakazuje jakiejkolwiek dyskryminacji roślin genetycznie modyfikowanych, ale daje możliwości stosowania w uzasadnionych przypadkach zakazu krajowego. Z takiej możliwości chcę skorzystać - powiedział Sawicki, pytany o komentarz do protestu ekologów.

 Dodał, że zakaz zostanie wprowadzony w formie rozporządzenia. - Rozporządzenie, którego konsultacje społeczne ogłosiłem przed dwoma tygodniami, jest przygotowane. Wprowadza całkowity zakaz uprawy kukurydzy MON 810 w Rzeczpospolitej Polskiej - podkreślił minister. - Uzasadnieniem tego zakazu jest ewentualna możliwość przenoszenia pyłku tej kukurydzy na pożytki pszczele - dodał.

 Ekolodzy z Greenpeace i innych organizacji przeciwnych genetycznie modyfikowanym organizmom (GMO) protestowali, grając przed kancelarią premiera na olbrzymim bębnie, w który od południa do wieczora jednocześnie uderzało kilkadziesiąt osób. Przekazali do KPRM petycję w sprawie zakazu upraw w Polsce modyfikowanej kukurydzy.

 Zdaniem ekologów projekt rozporządzenia przygotowany przez ministra rolnictwa opiera się na podstawach prawnych, które mogą zostać odrzucone przez Komisję Europejską. Ekolodzy sądzą, że wystarczy - tak jak to zrobiły inne kraje europejskie - skorzystać z tzw. klauzuli bezpieczeństwa w dyrektywie dotyczącej upraw GMO i zabronić uprawy kukurydzy MON 810. Zakaz wprowadziły: Niemcy, Francja, Węgry, Luksemburg, Grecja i Austria, a w Bułgarii trwają prace nad podobnym rozwiązaniem - podał rzecznik Greenpeace. Rządy te uznały, że genetycznie modyfikowana kukurydza może zagrozić różnorodności biologicznej.

 Według Sawickiego polskie uzasadnienie przygotowane przez prawników resortu ma większą szansę na obronę przed KE. - Uzasadnienia innych krajów, które wprowadziły zakaz, m.in. Niemiec - związane z wymieraniem pchełki wodnej, są teraz podważane przez Trybunał Europejski i szuka się innego rozwiązania - tłumaczył.

 Podkreślił, że gdyby parlament szybko uchwalił ustawę dotyczącą nasiennictwa, której projekt przygotował prezydent, to Polska mogłaby taki zakaz wprowadzić natychmiast. - Poinformowalibyśmy komisję, że taki zakaz został wprowadzony, a potem komisja może to badać. Natomiast, jeśli nie będzie tych przepisów - przed wprowadzeniem zakazu w życie decyzją naszej Rady Ministrów - będę musiał uzyskać zgodę Komisji Europejskiej, a to będzie o wiele trudniejsze - ocenił.