Prezydent nie podpisał znowelizowanej ustawy z dnia 10 czerwca 2014 r. o zmianie ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych, tym samym pod obrady Sejmu wraca projekt dotyczący wyłączenia obowiązku uzyskiwania zgody ministra właściwego do spraw rozwoju wsi na przeznaczenie na cele nierolnicze i nieleśne gruntów rolnych stanowiących użytki rolne klas I-III, jeżeli ich zwarty obszar projektowany do takiego przeznaczenia nie będzie przekraczać 0,5 ha.

Wraca, i to nie bez emocji.

Jak przypomniał w sejmowej KRiRW sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Olgierd Dziekoński, poprzednie uregulowanie obowiązywało tylko 2 miesiące - za nim  głosowało 449 posłów, nie było wstrzymujących się, nie głosowało 11 osób - a przedstawiona nowelizacja nie została uzgodniona i wprowadzono do niej zmiany już w trakcie procesu legislacyjnego.

- To rozwiązanie, które zostało zaproponowane w 2013 r., było podyktowane koniecznością wyeliminowania częstych przypadków tzw. sztucznych podziałów obszarów najcenniejszych na zwarte obszary w celu omijania obowiązujących przepisów, a mianowicie, jak panie i panowie posłowie wiedzą, istnieje możliwość, którą stwarza ustawa o gospodarce nieruchomościami, dokonania podziału gruntów rolnych na działki powyżej 3 tys. m2, a zatem poniżej pół hektara – mówił Dziekoński. Przekonywał, że w ten sposób dochodziło do utraty najlepszych gleb. - Warto przypomnieć, że gleby rolnicze klas I-III, które zajmują zaledwie 25% powierzchni ornej w Polsce, są szczególnym dobrem narodowym. Warto również pamiętać o tym, że gleby I klasy bonitacyjnej stanowią tylko 0,4% całości użytków rolnych, klasa II to 2,9%, klasa III to 22% całości użytków rolnych. Poza tym jest to zasób nieodnawialny w praktyce, dlatego że jeden centymetr gleby wymaga 100-400 lat procesów erozyjnych, które tworzą tę glebę. Jest to zasób praktycznie nieodnawialny, stanowiący szczególną wartość gospodarki narodowej.

Zdaniem prezydenta, zmiana wprowadzona przez Sejm jest szkodliwa:

- Warto jednocześnie zwrócić uwagę, że przedmiotowa nowelizacja, wbrew uzasadnieniu do jej przedłożenia, nie przywraca, jak już mówiłem, obowiązującego stanu prawnego, wywołując daleko idące skutki prawne, bo w poprzednim stanie prawnym istotnym kryterium ograniczającym dokonywanie zmiany było pojęcie zwartego kompleksu z kryterium powierzchniowym łącznie. Obecnie jest to jedynie kryterium powierzchniowe, które pozwala poprzez mechanizm wydawania decyzji o warunkach zabudowy na, jak już wspominałem wcześniej, całkowicie niekontrolowane rozrastanie się budów i degradację zarówno krajobrazu, jak i jakości gruntów rolnych – mówił Dziekoński.