Rządowy projekt ustawy dopuszczający ubój rytualny budzi sprzeciw nie tylko opozycji, ale też części posłów PO. Andrzej Halicki mówił w ostatnich dniach, że Ministerstwo Rolnictwa powinno się wycofać z tego projektu, który nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego, a sankcjonuje barbarzyństwo wobec zwierząt. Poseł zaznaczył, że nie wyobraża sobie, aby w głosowaniu w tej sprawie obowiązywała dyscyplina klubowa.

Tak jednak może się stać. Szef klubu PO Rafał Grupiński mówił, że dyscyplina w klubie Platformy - w przypadku projektów rządowych - obowiązuje zawsze, jedynie z wyjątkiem "bardzo poważnych spraw światopoglądowych". - Tutaj sprawa dotyczy przede wszystkim mniejszości wyznaniowych w Polsce, choć także interesu rolników, więc nie sądzę, aby dyscyplina była zdjęta - zapowiedział.

O głosowanie przeciwko nowelizacji ustawy apelują członkowie Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. W przyjętym przed ponad tygodniem stanowisku podkreślają, że ubój rytualny jest całkowicie zakazany w Szwecji, Norwegii, Szwajcarii, Słowenii i Islandii. W Belgii i Holandii, państwach, gdzie mieszkają duże społeczności muzułmańskie, na końcowym etapie znajdują się prace legislacyjne nad wprowadzeniem zakazu uboju rytualnego.

Od 1 stycznia w Polsce nie ma przepisów, które zezwalałyby na ubój rytualny, czyli bez ogłuszania zwierząt. Wcześniej był on dokonywany na podstawie przepisów rozporządzenia ministra rolnictwa z 2004 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł pod koniec listopada, że rozporządzenie jest jednak sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to z konstytucją. Zgodnie z jego orzeczeniem zakwestionowany przepis rozporządzenia stracił moc 31 grudnia 2012 r.

W połowie maja rząd skierował do Sejmu projekt nowelizacji ustawy zezwalający na ubój rytualny. Uwzględnia on unijne przepisy dopuszczające ubój zwierząt dla celów religijnych, ale jednocześnie wprowadza bardziej restrykcyjne rozwiązania towarzyszące ubojowi. Projekt zakazuje stosowania podczas tzw. uboju rytualnego klatek obrotowych. To stalowa komora, w której zwierzę było zamykane i unieruchamiane; z klatki wystawała tylko głowa. Zwierzę obracano głową w dół, a upoważniony przez związek religijny rzeźnik podrzynał mu gardło.