Wprowadzenie ustawowego zapisu gwarantującego zakaz prywatyzacji lasów zapowiedziała pod koniec sierpnia premier Ewa Kopacz. Była to odpowiedź na zarzuty PiS, że rząd i PO chcą prywatyzować lasy.

Ustawa wywołała ogromne emocje podczas prac parlamentarnych. Zdaniem koalicji rządowej, nowelizacja wzmacnia pozycję lasów należących do Skarbu Państwa i zabezpieczy je przed sprzedażą. PiS z kolei twierdziło, że nowe rozwiązania zostały "napisane na kolanie" i nie gwarantują sprzedaży lasów należących do państwa.

"To kuriozalna ustawa o parcelacji polskich Lasów Państwowych" - mówił w piątek w Sejmie Jan Szyszko (PiS). Pytał, czy autorem ustawy jest rząd, posłowie PSL, czy też - odnosząc się do wprowadzonych poprawek - Senat.

Nowe prawo przewiduje możliwość sprzedaży lasów, ale tylko w celu realizacji celów publicznych (np. drogi, linie energetyczne) lub zrównoważonej gospodarki leśnej. Lasów nie będzie można sprzedać w celu pozyskania środków przez budżet państwa. W nowym prawie zapisano ponadto, że każdy ma prawo dostępu do lasów stanowiących własność Skarbu Państwa, na równych zasadach.

Nowe przepisy mają dawać też możliwość zatrudniania pracowników Służby Leśnej w niepełnym wymiarze czasu pracy. Ma to ułatwić powrót do pracy osób po urlopach macierzyńskich, urlopach rodzicielskich czy wychowawczych.

PiS podczas prac parlamentarnych nad ustawą proponowało zakazać jakichkolwiek przekształceń własnościowych w lasach należących do Skarbu Państwa.

Wcześniej, pod koniec 2014 r., Sejmowi nie udało się zmienić konstytucji, do której miał być - jak podkreślała koalicja rządząca - wprowadzony przepis zakazujący prywatyzacji lasów. Zabrakło poparcia PiS, które głosowało przeciw.

Spór wokół lasów narósł blisko dwa lata temu, kiedy to koalicja rządząca (początek 2014 r.) w błyskawicznym tempie uchwaliła nowelę ustawy o lasach, która zmusiła przedsiębiorstwo Lasy Państwowe do wpłacenia do budżetu państwa w ciągu dwóch lat 1,6 mld zł. Od 2016 roku LP będą oddawały do kasy państwa 2 proc. przychodów ze sprzedaży drewna. Ówczesny premier Donald Tusk mówił wówczas, że 1,3 mld zł uzyskanych z wpłaty LP zostanie przeznaczonych na budowę i remonty dróg lokalnych.

Opozycja zarzucała koalicji, że był to zamach na finanse LP oraz że ta decyzja może w przyszłości doprowadzić do destabilizacji w Lasach Państwowych, a w konsekwencji doprowadzić do sprzedaży tego przedsiębiorstwa.

W 2014 r. PiS podjęło inicjatywę zbierania podpisów pod formalnie obywatelskim wnioskiem o rozważenie w referendum ogólnokrajowym sprawy przyszłości Lasów Państwowych. Pod koniec sierpnia prezydent Andrzej Duda zwrócił się do Senatu, aby w trakcie wyborów październikowych parlamentarnych zapytać Polaków, czy są za "za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania LP". Na początku września Senat nie wyraził zgody na zarządzenie referendum m.in. w tej sprawie.