Przewodniczący komisji Jerzy Chróścikowski (PiS), otwierając środowe posiedzenie, zaznaczył, że senatorowie dostali mało czasu na procedowanie tej ustawy. Dodał, że biuro legislacyjne parlamentu nie zdążyło przygotować opinii w sprawie tego dokumentu, jak również nie ma tzw. materiału porównawczego, co jest znacznym utrudnieniem w pracy nad ustawą.

Strona rządowa w pełni popiera przyjętą pod koniec sierpnia przez Sejm ustawę - powiedział w środę wiceminister rolnictwa Andrzej Butra. Podkreślił, że zawiera ona szereg regulacji umożliwiających rolnikom powiększenie gospodarstw rolnych z gruntów znajdujących się w zasobie państwowym.

Do nowych rozwiązań zastrzeżenia mieli przedstawiciele organizacji dzierżawców. Związek Pracodawców, Dzierżawców i Właścicieli Rolnych w Bydgoszczy wystosował pismo do senackiej komisji rolnictwa z postulatami zmian, m.in. zaproponowali wprowadzenie vacatio legis dla tej ustawy oraz przepisu, który pozwoliłyby kupować ziemię podmiotom zagranicznym bez konieczności uzyskania przez nie zgody od ministra spraw wewnętrznych.

Ponadto proponują, by przy wyłączaniu gruntów z dzierżawy wziąć pod uwagę ziemie oddane Agencji Nieruchomości Rolnych w poprzednich latach. Ustawa zobowiązuje dzierżawców do przekazania ANR 30 proc. dzierżawionych gruntów. Chcą też, by po oddaniu części gruntów pozostałą ziemię mogli kupić. Ustawa zakłada, że dzierżawca może kupić najwyżej 500 hektarów. Zaproponowali również, żeby wykreślić przepisy, które nakładają wysokie kary za użytkowanie państwowej ziemi bez stosownej umowy.

Prezes Agencji Nieruchomości Rolnych Tomasz Nawrocki poinformował, że gdyby wyłączenia z dzierżawy gruntów liczone były w ujęciu historycznym, to na rynek trafiłoby nie 150 tys. ha, ale 50 tys. ha. Podkreślił, że jest przeciwny wykreśleniu przepisów o karach za bezprawne użytkowanie ziemi, gdyż - jak tłumaczył - mają one zniechęcać do zajmowania ziemi bez stosownej umowy.

Poinformował, że wyłączenia gruntów z dzierżawy dotyczą jedynie 629 umów, czyli gospodarstw, które dzierżawią więcej niż 429 ha, a w sumie ok. 600 tys. ha.

Zdaniem Aleksandra Szymańskiego z bydgoskiego Związku, pozyskanie przez Agencję 150 tys. hektarów nie rozwiąże problemu, gdyż nie pozwoli na znaczne zwiększenie gospodarstw. Statystycznie na 2 mln gospodarstw przypada ledwie po kilka arów ziemi. - Jaki jest sens procedować ustawę, która w ogóle nie rozwiąże problemów rolników indywidualnych, a rozbije gospodarstwa duże, które dostarczają 80 proc. żywności? - pytał Szymański.