Ogień na drewnianym budynku zauważono około godz. 22 w sobotę 7 października. Płomienie błyskawicznie się rozprzestrzeniały i wkrótce strawiły całą stodołę, wraz ze zgromadzonymi wewnątrz płodami rolnymi, kosiarką, sprzętem rolniczym, narzędziami i samochodem marki Polonez. Ogień przeniósł się także na inne auto, zaparkowane na podwórku, lecz strażakom udało się go ugasić. Z szalejącym żywiołem walczyło sześć zastępów strażackich – trzy z PSP z Radomia, trzy z okolicznych jednostek OSP. Straty oszacowane zostały wstępnie na 100 tysięcy złotych.

Dogaszanie pogorzeliska trwało wiele godzin. Strażacy nie potrafili wskazać jednoznacznie przyczyny pojawienia się ognia. Następnego dnia zgliszczach stodoły odnaleźli jednak zwęglone zwłoki ludzkie. Nie wiadomo kim była ta ofiara i co było bezpośrednią przyczyną zgonu. Jej tożsamość i okoliczności śmierci ustalić mają testy DNA i badania patologiczne, zlecone na wniosek prokuratury. Biegły z zakresu pożarnictwa wskazać ma zaś powody pojawienia się ognia.

Podobał się artykuł? Podziel się!