Odpowiedzi udzielił wiceminister Tadeusz Nalewajk. Jak powiedział, zespół, któremu przewodniczy, zebrał się raz.

- W zespole jest również sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska pan Stanisław Gawłowski, a także przedstawiciele niezbędnych instytucji, które służą sprawom wodnym i obracają się w tym temacie, chodzi oczywiście łącznie o melioracje szczegółowe i podstawowe, Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej i świata nauki – mówił Nalewajk.

Jak dotąd zespół ustalił, że do końca czerwca zbierze od wszystkich członków propozycje dotyczące prac. Zespół ma zakończyć prace, zgodnie z zarządzeniem ministra rolnictwa, 31 grudnia 2013 r., przedstawiając raport docelowy.

Zespół określi, jakie prace będą przeprowadzone w perspektywie 5 i 20 lat.

- Przez ostatnich dwadzieścia kilka lat o ok. 20 proc. zmniejszyła się powierzchnia retencji w Polsce. A więc woda w już istniejących kanałach, rowach, niekoniecznie dobrze konserwowanych, po prostu nie może się pomieścić – stwierdził wiceminister. – Dlatego ten zespół ma określić, mówię, sprawy bieżące, czyli najbliższe w perspektywie 5 lat i w perspektywie 20 lat. Oczywiście wiąże się to z kwestią perspektyw finansowych, jeżeli chodzi o finansowanie systemu melioracji. Tak jak państwo wiecie, w ostatniej perspektywie 2007–2013 ponad 500 mln euro jest przeznaczonych na tworzenie nowej materii, systemu drenarskiego i oczywiście wód podstawowych, które służą do obsługi gruntów rolnych – tak to się nazywa. Reszta wód jest w administracji Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej.

Zdaniem Nalewajka, nadzór nad spółkami wodnymi jest nieprawidłowy i prowadzone prace legislacyjne mają go usprawnić:

- Dlatego propozycja, uzgodniona z ministrem środowiska, myśmy uczestniczyli w tej części, dotyczy zmiany jurysdykcji nadzoru nad spółkami wodnymi na gminy i oczywiście zapisów w ustawie, tak aby spółki wodne mogły wchodzić w skład spółek komunalnych. Oczywiście zmiana przepisów – samorząd może dofinansować działalność spółki wodnej, i rzeczowo, i finansowo, bo dzisiaj są z tym pewne perturbacje, kwestia ściągalności, czyli windykacji za niepłacone hektary.

Taka zmiana sprawi, że w nowej perspektywie finansowej spółki te będą mogły być beneficjentem programów PROW-owskich w kontekście odbudowy i zakupu sprzętu, który służyłby do konserwacji i do obsługi systemu drenarskiego.