Przeciw projektowanej dyrektywie opowiadają się polscy plantatorzy tytoniu. Rolnicy obawiają się, że spadnie zapotrzebowanie na polski tytoń.

Polska jest największym producentem gotowych wyrobów tytoniowych i drugim co do ilości producentem tytoniu w UE. W naszym kraju jest 6 fabryk, które zatrudniają 6 tys. osób. Tytoń uprawia 14,5 tys. gospodarstw rolnych. 70 proc. produkcji trafia na eksport. W 2012 r. wartość eksportu wyniosła 1 mld zł, co oznacza, że sprzedaż branży tytoniowej stanowi 36 proc. wartości eksportu rolno-spożywczego.

W piątek obradujący w Luksemburgu ministrowie zdrowia państw UE uzgodnią wspólne stanowisko w sprawie proponowanej przez Komisję Europejska dyrektywy tytoniowej, które będzie podstawą do negocjacji z Parlamentem Europejskim nad ostatecznym kształtem nowych unijnych przepisów.

Propozycja kompromisu, przedstawiona przez prezydencję irlandzka, odrzuca proponowany przez KE zakaz obrotu papierosami cienkimi, typu slim, co jest zgodne z postulatami Polski. Utrzymuje jednak zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych z dodatkami aromatyzującymi, co polski rząd odrzuca. W wystąpieniu na posiedzeniu rady UE Arłukowicz powiedział, że taki zakaz trudno zrozumieć, zwłaszcza, że jednocześnie projekt dyrektywy proponuje zmniejszenie wielkości ostrzeżeń obrazkowych na opakowaniach przed szkodliwymi skutkami palenia.

- Skutkować to może daleko idącymi konsekwencjami społecznym i ekonomicznymi, przy braku realizacji założonych przez KE celów obejmujących redukcję palenia. Polska opowiada się za tym, aby obywatele UE byli jednakowo i skutecznie informowani i ostrzegani o szkodliwości dla zdrowia wszystkich wyrobów zawierających nikotynę. Takiemu informowaniu służą jak największe ostrzeżenia zdrowotne, zawierające tekst i grafikę - powiedział minister.

Dodał, że Polska opowiada się też za pozostawieniem wyboru dorosłym obywatelom. - Kontrowersyjne wydaje się całkowite zakazanie dodatków stosowanych w tradycyjnych wyrobach tytoniowych od wielu lat, takich jak mentol, stosowany od lat 30. XX wieku - powiedział Arłukowicz.

Jego zdaniem niezrozumiałe jest też proponowane w dyrektywie różnicowanie wyrobów tytoniowych. - Papierosy zawierające dodatki aromatyzujące są tak samo szkodliwe, jak zwykłe papierosy, ale przecież nikt nie proponuje zakazu produkcji i sprzedaży zwykłych papierosów - zauważył.