Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi przeprowadziła pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa.

Ten projekt, przygotowany przez grupę posłów PSL i rekomendowany przez posła Mirosława Maliszewskiego, trafił do prac sejmowych.

Już fakt, że zgłosili go posłowie, a nie rząd, stał się tematem dyskusji. Projekt przygotowany przez posłów - w odróżnieniu od projektu rządowego - nie wymaga bowiem przeprowadzenia konsultacji społecznych. A, jak wynika z dyskusji, przedstawiciele rolników mieliby wiele do powiedzenia na jego temat.

Rząd dotąd nie zaopiniował projektu, ale zabierając głos w imieniu Ministerstwa Rolnictwa wiceminister Kazimierz Plocke uznał nowelizację za potrzebną i uwzględniającą uwagi zgłaszane do ustawy.

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski podkreślił to, wskazując, że jeśli rząd widział potrzebę nowelizacji, powinien sam przygotować projekt.

Obecni na posiedzeniu przedstawiciele rolników i dzierżawców jednogłośnie krytykowali przedstawiony projekt.

- Ta ustawa legalizuje sprzedaż ziemi spółkom z obcym kapitałem - podkreślał Edward Kosmal z Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego.

- Uszczęśliwi się kogoś, ale kogoś pozbawi pracy - ocenił Czesław Janicki, przedstawiciel spółki pracowniczej gospodarującej na 2,5 tys. ha.

Również inny przedstawiciel dzierżawców nie poparł nowelizacji: Roman Wiatrowski, prezes Związku Pracodawców-Dzierżawców i Właścicieli Rolnych z Bydgoszczy mówił, że kupujący ziemię na raty już dziś nie mają pieniędzy na ich uiszczanie. Należy zająć się ochroną sprzedaży ziemi przed podmiotami zagranicznymi.

Inni mówcy też uznawali, że potrzeba zmian, ale nie takich, jak zaproponowane.

- Dziwi mnie, że znawcy rolnictwa produkują takie ustawy, które szkodzą rolnictwu - mówił Wojciech Hołownia z Warmińsko-Mazurskiego Związku Pracodawców, Właścicieli i Dzierżawców Nieruchomości Rolnych. Podkreślił, że nie mówi się o tym, co jest największym problemem: wykupowaniu ziemi przez obcokrajowców. Uznał że w maju 2016 r. będzie „rozwolnienie, nie uwolnienie" rynku sprzedaży ziemi dla obcokrajowców. To co robi się obecnie z ziemią ANR to tylko chwilowe ratowania budżetu państwa. Lepsze byłoby zapewnienie budżetowi długotrwałych zysków z dzierżawy. Dziwi też niemożność uporania się z bezumownymi użytkownikami - wystarczyłoby zobowiązać do okazania aktu własności lub dzierżawy przed ubieganiem się o dopłaty. - Zacznijmy rozmawiać po chłopsku, logicznie - zaapelował.