Już w sierpniu Prokuratura Okręgowa w Radomiu była przekonana, że zebrany przez nią materiał „w sposób dostateczny uzasadnia podejrzenie, iż Mirosław M. mógł dopuścić się podrobienia wniosku swojej żony Anny M. oraz nakłonienia osoby przyjmujące przedmiotowy wniosek w Biurze ARiMR do poświadczenia nieprawdy odnośnie faktycznej daty złożenia wniosku”.

Zamiast podjęcia zapowiadanych decyzji dotyczących posła, zdecydowano jednak o przedłużeniu śledztwa: „przeprowadzana jest analiza materiału dowodowego, stanu prawnego i praktyki orzeczniczej”. Ma to potrwać do 28 listopada.

Pytaliśmy o szczegóły sytuacji.

Prokuratura Okręgowa w Radomiu znów odpowiedziała zdawkowo:  „Do chwili obecnej zarzuty postawiono D.B, oraz M.J., którym zarzucono popełnienie przestępstwa zagrożonego karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Karalność przestępstwa (zgodnie z treścią art.101 par.1 pkt.3 i art. 102 kodeksu karnego) ustaje w czerwcu 2030. Zarzuty postawiono w dniu 20.03 2012r. Konsekwencją tego jest to, że mają oni status osób podejrzanych i mogą korzystać z uprawnień jakie przysługują podejrzanym. Z uwagi na to, że śledztwo nie zostało jeszcze zakończone, na pozostałe pytania nie udzielamy odpowiedzi.”

Cóż, „uprawnienia, jakie przysługują podejrzanym” są mniejsze od tych, jakie przysługują oskarżonym. Dopiero oskarżony ma prawo poznania akt. Śledztwo w tej sprawie trwa od 28 listopada 2011r. Czy zakończy się w rocznicę jego wszczęcia? Czy sprawa zostanie może podzielona, co osobom, wobec których sformułowano zarzuty pół roku temu i które poniosły w związku z tym jakieś konsekwencje służbowe, pozwoli korzystać z uprawnień, jakie mają oskarżeni? Czy wreszcie nie okaże się, że „kowal zawinił, a cygana powiesili” – i tak już zostanie? Pytania można mnożyć, na odpowiedzi trzeba czekać.

Poseł Maliszewski też czeka na przesłuchanie – a wokół niego wrze. Czy nie czas, aby i on mógł skorzystać z „uprawnień przysługujących podejrzanemu”?

Podobał się artykuł? Podziel się!