Zdaniem posła, uprawy GMO są groźne, a zakaz ich uprawiania wprowadzają kolejne kraje:

- Rosnąca liczba naukowych doniesień wskazuje na poważne zagrożenie dla zdrowia i nieodwracalne zniszczenie środowiska, jakie może spowodować stosowanie GMO w systemach otwartych. Dziewięć krajów europejskich, takich jak Niemcy, Austria, Węgry, Grecja, Luksemburg, Bułgaria, Włochy i Francja, zakazało zasiewów GMO, chroniąc w ten sposób swoje zasoby naturalne i zwracając się ponownie w stronę rozwoju rolnictwa konwencjonalnego, tradycyjnego oraz ekologicznych metod produkcji żywności.

Kraje, które wprowadziły GMO, są rozczarowane uprawami:

- Od 10 lat rośnie komercyjna uprawa roślin GMO w USA. Głównie są to rośliny odporne na syntetyczny środek ochrony roślin herbicyd Roundup, roślin typu Bt, tzn. roślin produkujących własny pestycyd przeciwko pewnym owadom. Po 10 latach upraw roślin GMO okazuje się, że tego typu rośliny nie sprawdzają się. Uprawy roślin GMO zwiększają zużycie środków chemicznych, brak wzrostu plonów, rosnącą odporność szkodników.

Poseł mówił też, że w USA uprawa roślin GMO doprowadziła do zwiększenia zużycia pestycydów o 63 mln kg, a plony zamiast rosnąć, jak zapowiadano, spadają, nawet o 10 proc. Owady stają się odporne na truciznę wydzielaną przez zmienione rośliny, bo mają z nią stały kontakt.

- Z biegiem czasu może to doprowadzić do uodpornienia się owadów i wyeliminowania naturalnego środka przeciwko szkodnikom, stosowanego od lat przez rolników. W USA żąda się w związku z tym tworzenia stref buforowych miedzy areałami roślin transgenicznych, mających na celu spowolnienie uodporniania się szkodników. W przypadku mocno rozdrobnionego polskiego rolnictwa trudno wyobrazić sobie tworzenie takich stref – przestrzegał poseł.

- Różnorodność roślinnego materiału genetycznego jest dla rolnictwa nieodzowna – bez niej trudno jest wyhodować odmiany dopasowane do warunków klimatycznych, szkodników, chorób i szeregu innych czynników środowiskowych – mówił poseł Marek Stolarski i wskazywał, że przyjęcie upraw GMO oznacza eliminację innych upraw, co prowadzi do utraty rynków zbytu i roślin ważnych ze względu na płodozmian.

- Ponadto rolnicy chcący siać nasiona GMO danego koncernu zobowiązywani są umowami do zakupu herbicydu tego właśnie koncernu. Pozbawia się ich możliwości wyboru tańszych środków. Koncern gwarantuje sobie podwójne zyski i uzależnia rolników od własnej palety produkcyjne – wskazał poseł.