Sejm przyjął poselski projekt zmian w ustawie o ochronie gruntów rolnych i leśnych.

- Wprowadzenie ustawowego zapisu wskazującego wójta, burmistrza bądź prezydenta miasta jako strony w postępowaniu o udzielenie zgody na zmianę przeznaczenia gruntów rolnych na cele nierolnicze, w procesie związanym z uchwalaniem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, zapewni samorządom gminnym prawną realizację polityki przestrzennej na szczeblu gminy -  tak poseł Krystyna Skibińska rekomendowała Sejmowi przyjęcie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. - Spowoduje to również zakończenie toczących się przed sądami administracyjnymi sporów, czy na zmianę przeznaczenia gruntu wyrażać zgodę powinni też właściciele i użytkownicy wieczyści gruntów objętych wnioskiem o zmianę przeznaczenia. Odmienne rozstrzygnięcia sądu w tej sprawie powodują, że mamy do czynienia z brakiem jasności w stosowaniu norm prawnych. Wydłuża to niepotrzebnie etap uzgodnień projektów planów zagospodarowania przestrzennego. Wprowadzenie wskazanej regulacji w zmianie 1. do ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych ułatwi gminom realizację jednego z zadań własnych, jakim jest uchwalanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Pełną procedurę odrolnienia przejdą działki poniżej 0,5 ha I-III klasy.

- Taka regulacja wychodzi naprzeciw propozycji przedstawionej w stanowisku rządu wobec procedowanego poselskiego projektu ustawy, a uzasadnieniem jej wprowadzenia są dane statystyczne pokazujące, że co roku ponad 1 tys. ha gruntów rolniczo najcenniejszych, czyli klasy I–III, jest przeznaczonych na cele nierolnicze – uzasadniła poseł.

Zdaniem posła Zbigniewa Kuźmiuka, jest niebezpieczeństwo, że odrolnianie wymknęło się spod kontroli. - Czy resort rzeczywiście panuje nad tym, czy to jest patrzenie na ten problem tylko poprzez ściąganie pieniędzy za odrolnianie? – pytał poseł.

- Dzisiaj grunty klas I–III to prawie 4,8 mln ha i to jest ponad 30 proc. stanu gruntów w Polsce – mówił wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke. - Zabiegamy o te grunty i chcemy, żeby jak najmniej tych gruntów było wyłączonych z produkcji rolniczej. A zatem te działania nadal będą podejmowane. Natomiast w dalszym ciągu będziemy monitorować proces, który jest związany z wyłączeniem.