PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Susza się wylała

Susza się wylała Pomoc na wyrównanie szkód, spowodowanych przez niekorzystne zjawisko klimatyczne porównywalne do klęski żywiołowej, jest zgodna z rynkiem wewnętrznym i tym samym wyłączona z wymogu zgłoszenia do UE.

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 13-09-2015 09:05

Tagi:

Susza - bez względu na to czy udało się ją potwierdzić, czy jej zaprzeczyć - stała się faktem. Czy takim samym faktem stanie się system pomocy dla poszkodowanych jej skutkami?



Rolnictwo - jak żadna inna gałąź gospodarki - narażone jest na zagrożenia i klęski żywiołowe. O tym wie każdy. A jednak występujące zagrożenie czy klęska żywiołowa zawsze powodują zaskoczenie i gwałtowne dyskusje: co robić, a czego nie wolno? Tak, jakby kopanie studni dopiero wtedy, gdy trwa pożar, było działaniem odpowiednim do sytuacji.

Pomoc na wyrównanie szkód, spowodowanych przez niekorzystne zjawisko klimatyczne porównywalne do klęski żywiołowej, jest zgodna z rynkiem wewnętrznym i tym samym wyłączona z wymogu zgłoszenia do UE.

Tu jednak mamy znów problem z określeniem, co jest, a co nie jest "porównywalne do klęski żywiołowej", a nawet - co jest samą klęską.

A to pokazuje, że kopanie studni dopiero rozpoczęliśmy.

SUSZA JEST CZY JEJ NIE MA?

Rolnikom wydaje się, że susza jest wtedy, gdy rośliny mają za mało wody, aby rosnąć. Nic bardziej mylnego. Susza jest wtedy, gdy potwierdzą ją komisje badające straty. A te z kolei, aby mogły czynić swoją powinność, wojewodów muszą powołać. One zaś muszą wybrać się na miejsce zdarzenia i ocenić jego skutki - tu ważny jest zatem czas działania, bo np. po żniwach trudno ocenić skutek suszy dla zboża. A głównie tego dotychczas dotyczył problem. Na domiar złego wystąpił tylko w niektórych miejscach i na niektórych glebach. Zatem po co powoływać komisję, skoro tylko kilku rolników z gminy sygnalizowało suszę? Wielu wójtów odmawiało więc swoim mieszkańcom występowania o powoływanie komisji. A jeśli komisja suszy nie stwierdzi, to suszy nie ma. I nie ma problemu pomocy.

W sukurs niechętnym powoływaniu komisji przyszedł minister rolnictwa.

Zgodnie z ustawą z dnia 7 lipca 2005 r. o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, która definiuje suszę jako "szkody spowodowane wystąpieniem, w dowolnym sześciodekadowym okresie od dnia 1 kwietnia do dnia 30 września, spadku klimatycznego bilansu wodnego poniżej wartości określonej dla poszczególnych gatunków roślin uprawnych i gleb" ogłasza wskaźniki klimatycznego bilansu wodnego dla poszczególnych gatunków roślin uprawnych i gleb, z podziałem na województwa, na podstawie danych przekazanych przez Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa - Państwowy Instytut Badawczy. I ogłosił - obwieszczenie z 10 czerwca 2015 r. w sprawie wskaźników klimatycznego bilansu wodnego dla poszczególnych gatunków roślin uprawnych i gleb w okresie sześciodekadowym od dnia 1 kwietnia do dnia 31 maja 2015 r. nie wskazało suszy nigdzie. Podobnie obwieszczenie z dnia 7 sierpnia 2015 r. w sprawie WKB za okres od dnia 1 czerwca do dnia 31 lipca 2015 r. Zakład ubezpieczeń odpowiada za szkody spowodowane przez suszę, jeżeli szkody w plonie głównym wyniosą co najmniej 25 proc.

Skoro suszy nie ma, to o jaką pomoc chodzi?

Rolnicy ruszyli w teren, aby udowodnić, że pomiary, którymi posługuje się Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa - Państwowy Instytut Badawczy, są - delikatnie mówiąc - nieadekwatne do sytuacji. Bo susza jest. I to widać. Nie trzeba nawet mierzyć opadów.

KTO POMOŻE I ZA CO?

I suszę zobaczyli także politycy. O ile posłowie, wyjeżdżając na urlop, nie byli zbytnio zainteresowani wysłuchaniem w Sejmie informacji na ten temat, to już po tygodniu sejmowych wakacji dało się słyszeć o potrzebie zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu poświęconego temu problemowi.

Według cząstkowych meldunków z połowy sierpnia (kolejne zapowiedziano na 20 sierpnia, już po oddaniu do druku tego numeru "Farmera") najwięcej poszkodowanych gospodarstw jest w województwach: kujawsko-pomorskim - 41 tys., mazowieckim - ponad 30 tys. i podlaskim - ponad 70 tys.

Minister rolnictwa nie znalazł sposobu na skuteczne powoływanie komisji szacujących straty - to, jak stwierdził, zadanie wojewodów (a wojewoda to nic innego, jak organ rządu w województwie - dodajmy). Nie znalazł też sposobu na ogłoszenie stanu klęski żywiołowej - bo to też kompetencje wojewodów. Znalazł jednak metodę finansowania pomocy - odwołał się w tym względzie do… prezydenta, który powinien, zdaniem ministra, odwołać zapowiedziane przez swojego poprzednika referendum i zaoszczędzone z tego tytułu pieniądze przeznaczyć na pomoc rolnikom. Co dziwne, tym razem z ministrem zgodził się nawet głośno, jeszcze niedawno protestujący pod MRiRW, szef OPZZRiOR Sławomir Izdebski.

Potrzebę pomocy potwierdzają izby rolnicze i organizacje.

Stało się ewidentne, że pomoc jest niezbędna. Ale skąd wziąć na nią pieniądze?

- Chcę uspokoić oczekiwania i nastroje (...) - mówił minister Sawicki w Kielcach w połowie sierpnia. I przewidywał: - Pomocą będą objęte gospodarstwa, w których poziom strat w stosunku do średnich (zbiorów) z ostatnich trzech lat jest wyższy niż 30 proc. Niestety, nie wszystkie gospodarstwa taki poziom strat odnotują i będzie prawdopodobnie duże niezadowolenie ze strony tych, którzy takiego pułapu nie mają.

Dlatego minister dodał, że "trzeba rozpatrzeć kilka możliwości pomocy - socjalną dla gospodarstw szczególnie poszkodowanych, być może wsparcie do powierzchni zniszczonych upraw, ale też - niewykluczone - wsparcie do zakupu materiału siewnego".

W tym samym duchu wypowiada się w połowie sierpnia również premier Ewa Kopacz: widzi potrzebę pomocy nie tylko dla rolników poszkodowanych w wyniku suszy na polach, lecz także dla hodowców, szczególnie bydła, którzy nie mają czym go karmić. Taka empatia pani premier, to też następstwo znalezienia sposobu finansowania: tu na wsparcie można liczyć ze środków unijnych.

Bo problem już nie w tym, czy susza jest, czy jej nie ma, ale w tym, skąd znaleźć fundusze na likwidację jej skutków. - Wsparcie państwa dla rolników poszkodowanych w wyniku suszy nie będzie miało charakteru odszkodowawczego - zapowiedział Marek Sawicki. Ma to być pomoc "bardziej socjalna, wspierająca". I nic dziwnego: wszak straty dochodu nie udowodni rolnik, który nie jest w żaden sposób zobowiązany w ogóle do wykazywania osiąganego przez siebie dochodu. Zatem po raz kolejny niemożność wyliczenia dochodu stała się dla rolnika nie podstawą do zysku w postaci niepłacenia podatku dochodowego - bo to raczej wątpliwy wydatek dla większości rolników osiągających małe dochody, ale powodem straty w postaci niemożności skorzystania z pomocy związanej z utratą dochodu. Taka pomoc jest powszechna dla rolników, żyjących na zachodzie Europy, powszechna dla wszystkich obywateli naszego kraju, tracących źródło utrzymania. Obecnie rząd nie określił wielkości wsparcia i czeka na szacunki strat. Zapowiadana pomoc socjalna ma wynosić 1 tys. zł dla gospodarstw liczących do 5 ha i 2 tys.zł dla większych. Planowana jest też pomoc do ha upraw, mówi się, że może wynosić od 100 do 150 zł na ha.

ROLNICTWO TRACI POTENCJAŁ

A ubezpieczenia? Zaledwie 86 rolników ubezpieczyło się od suszy. Ubezpieczenia od suszy są za drogie - twierdzą rolnicy, domagając się pakietowego oferowania ubezpieczeń.

Czy rolnicy prędzej doczekają się deszczu, czy jakiejkolwiek pomocy? Czy pomoc nie przyjdzie - jak deszcz - za późno? I czy ta pomoc będzie doraźna, czy może wreszcie systemowa, obejmująca meliorację, reformę ubezpieczeń, system reagowania na zagrożenia, finansowania dla będących w nagłej i niezawinionej potrzebie?

 

 

Artykuł ukazał się w numerze 9 Farmera z 2015 r.

Zamów prenumeratę

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (10)

  • Prudnik 2015-09-14 07:14:19
    Duda weź chociaż złotówke z podatków miejskich na wieś,bo to w miescie głodne dzieci chodza nie na wsi!dość tych bredni pod publiczkę
  • rolnik postepowy 2015-09-13 22:26:37
    Rolnik4444 gdybyś miał co nieco oleju we łbie to byś poplonow siać nie musiał ale skoro jesteś jaki jesteś to urzędasy musza myśleć za ciebie i tobie podobnych.
  • imen 2015-09-13 22:15:20
    A w mojej okolicy popadało i to zdrowo rewelacji nie ma ale orać można przemiękło na 20 cm spadło we wrześniu około 70 mm deszczu
  • z.. 2015-09-13 21:45:20
    U nas dalej nie pada..buraki, warzywa korzeniowe, zasiane rzepaki, pszenica w blokach startowych ...proszą o deszcz..... dzisiaj była gęsta mgła......wątpliwe pocieszenie....
    Pole po rzepaku nie ruszone rozwaliłam maszynę (rzepak tak głęboko wydoił glebę z wody, że nie dokopuję się do wilgoci, beton) ....czekam na części...od sąsiada nie wezmę bo do naprawy będą dwie.....
  • kissmy... 2015-09-13 21:24:09
    te 100-150zł/ha to jakaś nowa forma pomocy?
  • rolnik 2015-09-13 18:52:42
    A ja byłem w Rypocinku i mam gdzies susze
  • ukasz 2015-09-13 16:53:11
    susza to dopiero bedzie tydzien przed wyborami nawet klęska suszy
  • nika 2015-09-13 16:39:09
    "politycy zobaczyli suszę" - dobre.
    Raczej wiedzieli o tym bo widać co na polach się dzieje tylko ściemniali ile się da aby większość poszkodowanych wykosiła z pól to co urosło a potem nie dało się szacować.
  • rolnik6666 2015-09-13 16:21:58
    ja w tamtym roku miałem ubezpieczony rzepak od gradu i zdarzyło sie tak ze akurat grad był ,przed gradem wykosiłem połowe pola plon 4 tony z ha ,po gradzie plon był 2,8 z ha a firma uznała strate na 8 % wiec w tym roku podziekowałem wogóle za ubezpieczenie .u nas jesli chodzi o zbiory z 2015 roku straty małe plony dobre gorzej bedzie w roku 2016 rzepak nie powschodził przenicy nie ma jak zasiać od 1 sierpnia do dziś ani kropli deszczu.ja rolnik nie chce zadnych zapomóg i zadnej jałmuzny chce tylko wolnosci w tym co uprawiam na polu zebym nie był zmuszany do siania poplonu itp
  • agromatik 2015-09-13 12:27:27
    co do ubezpieczeń czy znalazło by się wielu chętnych na ubezpieczenie samochodu, jeżeli ubezpieczyciel wyliczył by składkę na poziomie 10-25% jego wartości? Takie stawki właśnie proponowane są przez zakłady ubezpieczeniowe, a i tak wypłatę potencjalnego odszkodowania zakłady uzależniały od ogłoszenia stanu suszy przez wojewodę. Wojewoda uzależnia swą decyzję od raportów wartości Klimatycznego Bilansu Wodnego opracowywanych przez Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. A te o czym jest ostatnio głośno niezbyt odzwierciedlają stan faktyczny, bo danych dostarczają niezbyt liczne i często posadowione w miejscach dających zafałszowane wyniki (dolinka rzeczna i porastający wokół las, ogródek przydomowy na osiedlu). I tak koło się zamyka.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.197.24
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!