Sejm nie przyjął żadnej z poprawek zgłoszonych przez opozycję do ustawy o nasiennictwie.

- Chcieliśmy, żeby na etykietach, które są zawieszane przy partiach nasion, była zamieszczona również informacja o tym, że jest to ewentualnie odmiana modyfikowana genetycznie. Okazuje się, iż zwolennicy wprowadzenia GMO w Polsce nawet temu są przeciwni - powiedział w Sejmie poseł Krzysztof Ardanowski. - Nasza poprawka została również odrzucona na posiedzeniu dwóch połączonych komisji. Rodzi się pytanie: Jakie motywy, jakie działania są na tyle skuteczne, że nawet tego zabezpieczenia – żeby konsumenci, odbiorcy nasion mogli wywnioskować z etykiety, czy jest to odmiana modyfikowana, czy nie – państwo nie chcecie? Przedstawiciel pana prezydenta wspomniał, że ustawa o nasiennictwie w jakiś sposób koreluje z naszymi staraniami o środki z budżetu europejskiego, środki na politykę spójności. Czy jest to jakiś element transakcji wiązanej? Jeżeli tak, to Sejm powinien o tym wiedzieć.

Wiceminister Kazimierz Plocke zaprzeczył:

- Nie jest tak, jak niektórzy próbują sugerować, że był jakiś handel i łączenie pomocy finansowej dla Polski z przyjęciem tejże ustawy. Nie ma to żadnego związku.

Jak przekonywał Plocke, chodzi o realizację wyroku ETS z 2009 r., który zacytował: Zakazując swobodnego obrotu materiałem siewnym odmian genetycznie zmodyfikowanych oraz wpisu odmian genetycznie zmodyfikowanych do krajowego rejestru odmian, Rzeczpospolita Polska uchyliła zobowiązanie ciążące na niej na mocy art. 22 i 23 dyrektywy Parlamentu i Rady 2001/18.

Podobał się artykuł? Podziel się!