Obecna wymiana handlowa pomiędzy Unią, a USA zachowuje saldo dodatnie i więcej eksportujemy niż importujemy, w 2013 ze sprzedaży uzyskano kwotę 535 mln USD, natomiast importowano za kwotę 471 mld USD. Taka sama zależność występuje w rolnictwie. Eksport w tej branży do Stanów Zjednoczonych to przychód ok 18 mld USD, a import stanowi ok 13 mld. USD.

Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne (TTIP) ma pozwolić na swobodną wymianą handlową pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a krajami Unii. Przy wejściu w życie TTIP nadal saldo ma być dodatnie i eksport ma stanowić przychód 187 mld euro, a import wynosić ma 159 mld euro. Jednakże mimo dodatniego salda to Stany Zjednoczone zyskają więcej na liberalizacji ceł. Bowiem Unii nie wystarczy tylko ich zniesienie. Nawet w przypadku gdy cła przestaną obowiązywać nie daje to gwarancji dostępności do rynku po drugie stronie oceanu. W Stanach Zjednoczonych obowiązują ograniczenia stanowe (odmienne dla różnych Stanów), które mogą skutecznie ograniczać możliwość wejścia na rynek firm unijnych. Dlatego Unii zależy na zniesieniu barier pozataryfowych i zmianie/ dostosowaniu obowiązujących regulacji.

Każdy kraj będący członkiem Unii Europejskiej, w tym także Polska przygotował swoje postulaty. W raportach ekspertów sugeruje się by Polska walczyła o utrzymanie ceł dla wołowiny i wieprzowiny, ich zniesienie na mleko i przetwory oraz pszenicę twardą i inne zboża, produkty paszowe dla zwierząt domowych. Niestety w raporcie nie ma mowy o materiale siewnym poza nasionami warzyw, dla których proponuje się zniesienie taryf celnych.

Negocjacje o porozumieniu rozpoczęto w lutym 2013 i dotychczas odbyło się 9 spotkań, a ostatnie miało miejsce 24-25 kwietnia br. w Nowym Jorku. Według planów negocjacje zakończyć się mają do końca 2015 roku, co jednak jest mało prawdopodobne.

Unii Europejskiej zależy na dostępie do nośników energii, a więc na liberalizacji tego rynku i dostępie do zamówień publicznych w USA i– te tematy są przed wszystkim forsowane podczas rozmów przez głównego negocjatora UE Ignacia Gracio Bercero. Natomiast dla Stanów Zjednoczonych ważna jest liberalizacja usług i system arbitrażowy, a więc spory na linii państwo-inwestor. Amerykanom zależy na zmianach pozwalających domagać się od państwa np. w przypadku wstrzymania inwestycji, nie tylko zwrotu poniesionego wkładu, ale także utraconych potencjalnych zysków. W tej chwili w Unii obowiązuje prawo mówiące, że skarżyć można państwo za utracony wkład poniesiony w daną inwestycję w momencie jej wstrzymania przez państwo.