Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych twierdzi, że tegoroczne wiosenne kłopoty z ubezpieczeniem nie były przypadkiem, a celowym działaniem firm ubezpieczeniowych, które chciały uniknąć odpowiedzialności. „Zachodzi obawa, że zakłady ubezpieczeniowe znając długoterminowe prognozy pogody dotyczące przymrozków oraz mając na uwadze 14-dniowy okres karencji od podpisania umowy celowo nie podpisywały umów lub opóźniały podpisanie umów aby nie wypłacać odszkodowania” – takiej treści wystąpienie skierowano do MRiRW, dodając wniosek o skrócenie okresu karencji do 7 dni.

Przypomnijmy, że zakłady ubezpieczeniowe rozpoczęły tegoroczny sezon ubezpieczeniowy po świętach, czyli po 18 kwietnia (wbrew nawet zapewnieniom MRiRW, że stanie się to z opóźnieniem, ale mniejszym – ministerstwo twierdziło, że ubezpieczenia ruszą 10 kwietnia).

Więcej: Bez ubezpieczenia od przymrozków?

Czy powinny być ubezpieczenia od szkód wyrządzanych przez dziki?

Tymczasem MRiRW zapowiada szybkie szacowanie strat po przymrozkach i podaje, że do tej pory wniosek o powołanie komisji szacującej straty złożony został tylko do jednego wojewody.

W tym roku na dopłaty do składek ubezpieczeniowych przeznaczono czterokrotnie więcej pieniędzy, niż działo się to w latach ubiegłych – 900 mln zł.

Upowszechnienie dotowanych ubezpieczeń, zwłaszcza zawieranych w pakiecie, miało zastąpić konieczność pomocy ze strony państwa, kierowanej do rolników po występowaniu niekorzystnych zjawisk atmosferycznych.

Więcej: Czy rolnicy masowo skorzystają na wiosnę z możliwości ubezpieczenia upraw i zwierząt?

 

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!