Posłowie Marek Rząsa i Tomasz Kulesza z PO zadali dziś ministrowi rolnictwa pytanie w sprawie zmiany przepisów dotyczących sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych przetwarzanych i nieprzetwarzanych.

Francja, Włochy, a nawet Rumunia wywalczyły dla swoich rolników prawo do sprzedaży bezpośredniej w większym niż Polska zakresie – mówił Marek Rząsa, który temat ten wywołał - jak zaznaczył – na prośbę środowiska rolników podkarpackich. - Rolnikom trudno zrozumieć sens rozporządzenia ministra rolnictwa z 2006 r w sprawie wymagań weterynaryjnych przy produkcji produktów pochodzenia zwierzęcego przeznaczonych do sprzedaży bezpośredniej, w którym dopuszcza się do sprzedaży bezpośredniej dziczyznę, a pomija wołowinę czy cielęcinę, dopuszcza się też do sprzedaży mleko,  ale sera lub masła już nie.

Jak stwierdził poseł, sprzedaż tych artykułów na bazarach i tak się odbywa. Stąd potrzeba uregulowania sprzedaży prowadzonej przez rolników. Dlatego poseł pytał o zamiary ministerstwa wobec tego zjawiska.

- Wczorajszy dzień był zwiastunem spraw, które chcemy uregulować – odpowiedział wiceminister Tadeusz Nalewajk. Jak stwierdził, chodzi przede wszystkim o to, aby problem podlegał pod jednego ministra. Teraz zajmują się nim trzy resorty: Ministerstwo Zdrowia, Finansów i Rolnictwa.  Przetwórstwo w drobnym zakresie nie może powodować utraty przez rolnika statusu rolnika i wypadnięcia z KRUS - podkreślił.

Jest kilka problemów, które trzeba rozwiązać, aby umożliwić rolnikom sprzedaż wytwarzanych przez nich produktów. Mięso musi być pozyskane z tzw. zatwierdzonej ubojni. Ubojni jest mało, co stanowi „wąskie gardło”. Dlatego w nowym PROW przewidywane jest tworzenie ubojni, w tym mobilnych. Wtedy na pewno ktoś to mięso zagospodaruje – przewiduje wiceminister. Drugie „wąskie gardło” to fakt, że nasz rolnik nie ma statusu przedsiębiorcy. W niedługim czasie będzie w konsultacjach rozporządzenia zwiększające zakres produktów, które będą dopuszczone do sprzedaży – wymaga to notyfikacji – zapowiedział wiceminister. W Komisji Rolnictwa powołana jest podkomisja, która zbierze kompleksowo te problemy – wyraził nadzieję i dodał, że minister Kalemba wystąpił do premiera o powołanie zespołu, który ujmie te sprawy kompleksowo.