Przypomnijmy: rolnik chciał zmienić spółdzielnię – do poprzedniej należał jeszcze od lat 90. Tyle że w przypadku takiej decyzji musiał liczyć się z przewidzianym w cenniku obniżeniem ceny za mleko w całym sześciomiesięcznym okresie wypowiedzenia  - o ok. 20 proc. za każdy odstawiony litr. Pozostawała jeszcze jedna możliwość: zerwanie umowy. Wtedy jednak umowa przewiduje sankcję w postaci kary w wysokości trzymiesięcznej produkcji mleka obliczonej według wielkości miesięcznej dostawy poprzedzającej zerwanie umowy. Czyli wybór niewielki – czytaj: odwrotu nie ma.

Pan Piotr zdecydował się zerwać umowę. Spółdzielnia domagała się zapłaty kary. Sprawa trafiła do sądu i UOKiK. Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie udało się zająć stanowiska w sprawie ewidentnie krzywdzących rolnika zapisów umowy kontraktacyjnej.

Piotr Żukowski z Wiercin musiał poczekać na rozstrzygnięcie sprawy przez sąd. Ale co się odwlecze…

Wczoraj zapadł wyrok.

- Wygraliśmy sprawę w sądzie. Klęska nas ominęła, miecz Damoklesa został odsunięty – mówi Piotr Żukowski. – Sąd stanął na stanowisku, że nie można różnicować członków spółdzielni w zależności od tego, czy są czy nie są w okresie wypowiedzenia.

- Jesteśmy zadowoleni z wyroku – dodaje mecenas Andrzej Latoch, reprezentujący w sądzie pana Piotra. – Spółdzielnia nie miała podstaw dochodzenia kary. Sąd podzielił nasze stanowisko.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ta historia nauczy innych – i rolników, i spółdzielnie. Pierwszych - determinacji i odwagi w walce o swoje racje, drugich – pokory wobec tych, dla których działają.