Zastępca dyrektora departamentu prawa Unii Europejskiej MSZ Agnieszka Kraińska tłumaczyła, że Polsce grożą finansowe konsekwencje ze strony UE za niedostosowanie polskich przepisów dotyczących GMO do unijnych. Obecnie w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości toczą się trzy postępowania - w jednym z nich zapadł już wyrok związany z ustawą o nasiennictwie i zawartym w nim twardym zakazem obrotu i rejestracji nasion GMO, który jest niezgodny z prawem unijnym.

Kolejne postępowanie dotyczy pasz i zawartego w ustawie zakazu obrotu paszami z udziałem GMO. - Co prawda w praktyce przedłużane jest vacatio legis dla tego zakazu, ale i tak zapis jest niezgodny z unijnym prawem - mówiła. Trzecia sprawa dotyczy niepełnego wprowadzenia do polskiego prawa unijnej dyrektywy dotyczącej GMO. W obu rozpatrywanych sprawach wyroków można się spodziewać w ciągu kilku miesięcy i należy założyć, że nie będą one korzystne dla Polski.

Kraińska podkreśliła, że Polska ma prawne możliwości ograniczenia dostępu do GMO. Jedną z nich jest zapisana w dyrektywie możliwość wprowadzenia krajowych ograniczeń ze względu na możliwość niezamierzonego występowania GMO w produktach. Druga możliwość to wprowadzenie zakazu stosowania konkretnego GMO w razie uzyskania informacji, że może być ono szkodliwe dla ludzi lub środowiska, ale takich zapisów jeszcze nie przenieśliśmy do naszego prawa - wyjaśniła.

Przypomniała, że trzecim rozwiązaniem jest zastosowanie wyroku w wygranej już przez Polskę przed ETS sprawie o możliwe odstępstwa od unijnych dyrektyw. Wyrok ETS pozwala na wprowadzenie zakazu upraw GMO na terenie kraju, z zastrzeżeniem dopuszczenia takich upraw w strefach wyznaczonych przez ministra rolnictwa. - Dotychczas jednak ani resort rolnictwa, ani środowiska nie był zainteresowany skorzystaniem z takiej możliwości - tłumaczyła.
Podobał się artykuł? Podziel się!