- Dlaczego wciąż nie można ubezpieczyć - z dopłatą do składki ubezpieczeniowej od państwa – upraw warzyw na nasiona? – zapytał czytelnik. - Mam takie uprawy i wiem, że są trudniejsze do prowadzenia, niż zwykłe. Trzeba je dłużej utrzymywać, a już tylko z tego wynika, że ubezpieczenie jest bardzo potrzebne. Tymczasem wciąż – także po tych tegorocznych zmianach, szumnie zapowiadanych jako upowszechnienie ubezpieczeń – nikt nie chce zawrzeć umowy z dopłatą. Sąsiad swoje warzywa może ubezpieczyć ze wsparciem państwa, a ja nie. A przecież moje warzywa będą dłużej na polu i są rzadziej sadzone, a do tego jeszcze kosztowniejsze w uprawie. Dlaczego nikt nie pomaga mi w ubezpieczeniu tej skomplikowanej uprawy? Czy Polsce zależy na tym, aby Holendrzy czy Kanadyjczycy mieli u nas rynek zbytu na nasiona, bo nam się taka uprawa nie opłaci?

Zapytaliśmy w Ministerstwie Rolnictwa, dlaczego uprawy nasienne są pomijane przez system ubezpieczeń i czy taka działalność nie powinna być ochraniana przez państwo.

Z odpowiedzi wynika, że drugi aspekt problemu nie jest wcale zauważany w MRiRW, natomiast dopłat nie ma, bo... są zapewniane tylko do podstawowych upraw:

„na podstawie ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich (Dz. U. z 2016 r. poz. 792, z późn. zm.), dotowanymi ubezpieczeniami objęte zostały podstawowe uprawy rolne w Polsce oraz gatunki zwierząt dominujące w produkcji zwierzęcej.”

Tyle ministerstwo.

Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach, ze środków budżetu państwa są udzielane dopłaty do składek z tytułu zawarcia umów ubezpieczenia: upraw zbóż, kukurydzy, rzepaku, rzepiku, chmielu, tytoniu, warzyw gruntowych, drzew i krzewów owocowych, truskawek, ziemniaków, buraków cukrowych lub roślin strączkowych, od zasiewu lub wysadzenia do ich zbioru, od ryzyka wystąpienia szkód spowodowanych przez huragan, powódź, deszcz nawalny, grad, piorun, obsunięcie się ziemi, lawinę, suszę, ujemne skutki przezimowania oraz przymrozki wiosenne.

Umowa ubezpieczenia obejmuje uprawy tych roślin, uprawianych w plonie głównym; w przypadku warzyw gruntowych za plon główny uznaje się części warzyw gruntowych przeznaczone do konsumpcji.

A może by tak zmienić ustawę?...

 

Podobał się artykuł? Podziel się!