Pszczelarz Tadeusz Kasztelan, który wygrał z Ministerstwem Rolnictwa sprawę sądową o ujawnienie dokumentacji dotyczącej dopuszczenia środków ochrony roślin, ma jeszcze w toku sprawę rozpoczętą rok temu, a może nawet 442 sprawy.

25 maja 2011 r. złożył skargę na wszystkie zezwolenia dopuszczeniowe wydane po 28 grudnia 2009 r. Zażądał wycofania z obrotu środków dopuszczonych na polski rynek po tej dacie, a przed 29 czerwca 2011 r., czyli wejściem w życie ministerialnego rozporządzenia regulującego wydawanie zezwoleń. Skoro wbrew unijnej dyrektywie minister nie wydał na czas (przed końcem 2009 r.) przepisów wykonawczych do Ustawy o ochronie roślin, to wszystkie chemikalia rejestrował po tej dacie bezpodstawnie - uważa. Jest ich w sumie 374, w tym 30 zawiera neonikotynoidy.

Sąd wezwał go do uzupełnienia braku formalnego skargi, czyli podania numeru zezwolenia, czego i kogo dotyczy.

- Sporządziłem wykaz posiłkując się Rejestrem śor dopuszczonych do stosowania, dostępnym na stronie bip.minrol.gov.pl - zawiera 374 pozycje z ogólnie dopuszczonych śor  925 (stan z 27 marca 2012 r) – mówi Tadeusz Kasztelan.

Pismem z 12 kwietnia sąd poinformował, że każdej ze spraw zostanie nadany odrębny bieg – co oznacza, że będą 374 procesy sądowe.

- Faktycznie tym zarządzeniem sąd uniemożliwia mi dojście do prawa i sprawiedliwości - mnie nie stać na 374 x 200 zł = ok.75 tysięcy zł wpisu sądowego – mówi  pszczelarz.

A to jeszcze nie koniec.

- Zapytałem mailowo Ministerstwo Rolnictwa o ilość zezwoleń w tym czasie - odpowiedź nadeszła w  krótkim czasie 10 dni, wynika z niej, że wydano 442 zezwolenia - skąd taka różnica? Nie wiem!

Może się więc okazać, że koszt postępowania sądowego jeszcze wzrośnie. A przecież trzeba do niego dodać również wydatki na dojazdy na rozprawy, korespondencję. Wszystko to nie zostało przez sąd uwzględnione poprzednio jako koszt postępowania – w wygranym procesie zwrócono pszczelarzowi tylko opłatę za wpis sądowy, czyli 200 zł.

Ministerstwo i sąd otrzymują wynagrodzenie za swoje działania. Tadeuszowi Kasztelanowi pozostaje – niemała, ale jednak tylko – satysfakcja. A przecież walczy w interesie wspólnym – o dostęp do informacji publicznej i wyjaśnienie, na jakiej podstawie do obrotu trafiły środki ochrony roślin szkodzące ludziom i pszczołom, jak twierdzi na podstawie obserwacji własnych pszczół i spostrzeżeń innych pszczelarzy. Czy żądanie opłacenia kosztów sądowych wyliczonych dla każdego zezwolenia osobno ma zniechęcić Tadeusza Kasztelana do dociekania prawdy?

Na razie wytrwały pszczelarz czeka na odpowiedź Ministerstwa Rolnictwa na skargę. Czy sąd prześle ją wraz z żądaniem osobnej opłaty za postępowanie w stosunku do każdego zezwolenia?