Prace nad propozycją nowych przepisów dotyczących papierosów rozpoczęły się wczoraj na posiedzeniu komisji rynku wewnętrznego i ochrony konsumentów PE. Oprócz zakazu sprzedaży papierosów smakowych oraz tzw. slimów projekt KE przewiduje, że opakowania papierosów i produktów tytoniowych będą musiały być w 75 proc. pokryte wizualnymi i słownymi ostrzeżeniami. Nowe przepisy mogą wejść w życie 2015 lub 2016 roku; wcześniej muszą być jednak zatwierdzone przez kraje UE i Parlament Europejski.

Europosłanka Małgorzata Handzlik ma wątpliwości wobec propozycji zakazu sprzedaży papierosów smakowych. Pokazała europarlamentarzystom substancję, którą można spryskać papierosy po to, żeby uzyskać odpowiedni aromat. - Taki olejek zapachowy można kupić w internecie. Jeśli spryskamy tą substancją paczkę papierosów, to początkowo pachną bardzo brzydko, acetonem, ale dzień później już rzeczywiście mają aromat mentolu. Nikt nie kontroluje sprzedaży tych olejków. Musimy o takich rzeczach rozmawiać - mówiła. Jej zdaniem trzeba brać pod uwagę możliwość wzrostu handlu nielegalnymi papierosami po wejściu w życie dyrektywy w proponowanym przez KE kształcie.

Handzlik uważa, że komisja rynku wewnętrznego PE powinna dyskutować przede wszystkim o aspektach gospodarczych nowej dyrektywy tytoniowej, choć - jak zaznaczyła - aspekt zdrowotny jest również istotny. - Uregulowany na poziomie unijnym wygląd i rozmiar opakowania, z określonymi ostrzeżeniami graficznymi i tekstowymi wyraźnie ostrzegającymi przed skutkami palenia to coś bardzo skutecznego, co wiele osób zniechęci do palenia. Papierosy są bardzo szkodliwe, ale jaki ma sens zakaz dla papierosów aromatycznych, jeśli nie zabraniamy papierosów - powiedziała.

Po raz kolejny europosłowie w komisji na temat dyrektywy mają rozmawiać pod koniec kwietnia. - Mam nadzieję, że dyskusja wtedy będzie miała wymiar gospodarczy. Termin składania poprawek to 6 maja tego roku - powiedziała Handzlik po posiedzeniu. Głosowanie na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego zaplanowane jest na wrzesień.

Europoseł Adam Bielan uważa, że przyjęcie projektu dyrektywy w obecnym kształcie będzie miało poważne konsekwencje społeczne i gospodarcze dla niektórych państw członkowskich. - Trudna kwestia to nielegalny handel wyrobami tytoniowymi i przemyt. Borykamy się z tym problemem już teraz, a nielegalni producenci (...) błyskawicznie potrafią dostosować się do zapotrzebowania rynku. Zmiany w dyrektywie spowodują wzrost nielegalnego handlu przynajmniej tymi produktami, które mają być zakazane w dyrektywie - powiedział podczas posiedzenia komisji.