Poseł Maria Zuba poinformowała, że zanim zdecydowała się zadać pytanie ministrowi zdrowia, złożyła w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Infrastruktury i dowiedziała się, że w Polsce nie przeprowadza się badań w tym zakresie.

- Ponadto minister gospodarki w odpowiedzi na moją interpelacje podaje – i tutaj cytuję – bezpieczeństwo mieszkańcom przebywającym w okolicy farm wiatrowych gwarantuje odległość nie mniejsza niż 2–4 km – mówiła poseł. - Kolejne stwierdzenie pana ministra gospodarki jest takie, że w ramach WHO można znaleźć zapis, że energetyka wiatrowa jest jednym z najmniej szkodliwych dla zdrowia ludzi sposobów wytwarzania energii elektrycznej, ale ważne jest, by pamiętać, że określenie to jest najczęściej używane w aspekcie braku emisji zanieczyszczeń gazowych i pyłowych do atmosfery. Z tej odpowiedzi uzyskałam informację, że turbiny wiatrowe są źródłem emisji infradźwięków, które mogą być odczuwalne nawet w promieniu 10 km. I dalej, że w ocenie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego jedyny bezpieczny dystans to 2 km. Zatem dlaczego, w momencie kiedy rząd Donalda Tuska, w którego pan jest składzie, na inwestycje w zakresie odnawialnych źródeł energii elektrycznej ze środków Unii Europejskiej przeznaczył 60 mld zł, pan nie zadbał, aby przed uruchomieniem tych ogromnych sum na inwestycje wygospodarować stosowne kwoty na badania, aby w oparciu o nie określić parametry instalacji wiatraków w terenie i uniemożliwić inwestorom mydlenie oczu rolnikom i samorządowcom, a inwestorzy nęcą ich wielkimi dochodami z dzierżawy i podatkami do kasy gminy?

- Pani poseł pani zacytowała odpowiedź ministra zdrowia, to była odpowiedź na podstawie pisma Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, Państwowego Zakładu Higieny – odpowiedział wiceminister zdrowia Cezary Rzemek. - Cytowano w niej rzeczywiście jedną z opinii. Są opinie, powiedzmy, jak o każdej technologii, pozytywne, to znaczy popierające, i te, które są przeciw budowie. Jeżeli chodzi o badania na terenie Polski, obecnie nie ma tych badań szkodliwości wiatrakowych, natomiast w tym długim piśmie, które było cytowane, chodziło o dokładne miejsce, chodziło o budowę przy Pleszewie i Państwowy Zakład Higieny tłumaczył, dlaczego ta odległość musi być taka. To pismo jest z 2012 r. Aktualne dane, jakie posiada instytut, zmniejszyły tę odległość szkodliwości, ale to jest tylko na podstawie światowej prasy, tego, co można przeczytać i dlatego też pozwolę sobie zacytować, wskazać rozwiązania przyjęte w innych krajach.