Oznacza to, że w ustawie pozostał zapis tzw. prosumencki - wprowadzony nieoczekiwanie przez Sejm przy uchwalaniu ustawy o OZE - który gwarantuje posiadaczom przydomowych mikroinstalacji (np. solarów) o mocy do 10 kW odkup od nich "zielonej" energii po cenie gwarantowanej i wyższej niż rynkowa.

Za odrzuceniem poprawek Senatu głosowało 227 posłów, przeciwko - 200, a dziewięciu posłów wstrzymało się od głosu.

Tzw. zapis prosumencki dzieli prosumentów (czyli jednoczesnych producentów i konsumentów energii) na dwie grupy - najmniejsze instalacje do 3 kW i te od 3kW do 10 kW. W przypadku tych pierwszych wsparcie miałoby wynieść ok. 75 gr na kWh w ciągu piętnastu lat, w przypadku drugiej 40 - 70 gr/ kWh.

Zdaniem autorów propozycji prosumenckiej wprowadzenie tych zachęt pozwoli rozruszać segment mikroinstalacji, co w efekcie umożliwi obniżenie ich ceny i doprowadzi do spopularyzowania takich instalacji w Polsce. Dzięki temu kolejnym prosumentom miałoby się już opłacać inwestowanie w takie urządzenia bez specjalnej taryfy.

Komisja nadzwyczajna ds. energetyki i surowców energetycznych rekomendowała jednak posłom przyjęcie poprawki Senatu, która - według senatorów - miała być kompromisem między stanowiskiem rządu a zapisem prosumenckim. Zapisowi temu sprzeciwia się rząd, który uważa, że nastąpi gwałtowny rozwój mikroinstalacji, co pociągnie za sobą dodatkowe koszty. Resort gospodarki, z którego wyszedł projekt ustawy o OZE, przekonuje, że dzięki taryfom gwarantowanym instalacje będą służyć celom zarobkowym - czyli produkcji energii na sprzedaż, a nie na własne potrzeby, jak zakłada idea prosumenckości.

Szef komisji nadzwyczajnej ds. energetyki i surowców energetycznych Andrzej Czerwiński (PO) przekonywał w wystąpieniu przed głosowaniem, że zapis prosumencki "może pomóc" grupie 200 tys. właścicieli mikroinstalacji, jednak - jak zaznaczył - na tę pomoc "ma się złożyć" ogół obywateli. Według niego "pytanie podstawowe" dotyczy roli, jaką powinno w tej sytuacji odgrywać państwo. Czy "parlament ma bronić Bogu ducha winnych ludzi", czy ma tworzyć warunki dla 200 tys. osób, które "będą robić interes dlatego, że wszyscy się na to złożą" - pytał.