ANR mogła skorzystać z prawa pierwokupu, chociaż nieruchomość była pierwotnie lotniskiem, a teraz mogą stanąć na niej wiatraki. Działka jest mimo to rolna – decyduje o tym fakt, że jej większość nadaje się pod uprawę roślin. Tak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku w sprawie IV CSK 93/12, o którym pisze „Rzeczpospolita”.

Spór dotyczył nieruchomości po byłym lotnisku na Mazurach. Chciało ją nabyć małżeństwo, planujące na nim budowę farmy wiatrowej. ANR skorzystała jednak z prawa pierwokupu, które małżeństwo próbowało podważyć. Sąd oddalił jednak ich argumenty. Przede wszystkim uznał, że teren polotniskowy może mieć charakter rolny – ANR wydzierżawiła ponad 200 z 250 ha rolnikom na łąki, bez znaczenia jest przy tym fakt, że planowano również budowę wiatraków – zajęłyby one ledwie promile terenu. W planie zagospodarowania przestrzennego teren przeznaczono na produkcję rolną, fermę wiatrową i miejsce siedliskowe. Sąd wziął pod uwagę również fakt, że małżonkowie ubiegające się o zakup nie byli rolnikami. Posiadane 7 ha dzierżawili, a na reszcie postawili hotel, mieszkali natomiast ok. 10 km od swojej działki i 35 km od dawnego lotniska.

„Rzeczpospolita” przypomina przy tym, kiedy ANR nie ma prawa pierwokupu.

Dzieje się tak (art. 3 ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego), jeżeli:

        - nieruchomość nabywa dzierżawca, który ma to prawo,

        -  powierzchnia nieruchomości nie przekracza 5 ha,

        - nabywcą jest osoba bliska zbywcy nieruchomości,

        - nabywcą danej nieruchomości jest jednostka samorządu terytorialnego,

        - kupno prowadzi do powiększenia gospodarstwa rodzinnego 
(bez przekroczenia 300 ha).