Są protesty – ale są też akcje zbierania podpisów, aby na terenie konkretnej wsi odbywały się poszukiwania gazu łupkowego.

To rolnicy godzą się na wydzierżawienie ziemi firmom robiącym odwierty w celu poszukiwania gazu – stwierdził wiceminister środowiska Piotr Woźniak.

- Koncesja nie może być wydana, dopóki firma nie wylegitymuje się tytułem do terenu  – mówił wiceminister w sejmowej Komisji Rolnictwa. - Słyszymy - zresztą nie tylko z Żurawlowa - że firma zajęła 4,5 ha Przecież ona nie weszła tam prawem Kaduka i nie zajęła komuś tych 4,5 ha. Ona tę ziemię wydzierżawiła. Nikt nie miał obowiązku wydzierżawić firmie, ani 4,5 ha, ani 100 ha, ani nawet 5 m2.

Poseł Gabriela Masłowska stwierdziła, że trzeba w związku z tym mówić nie o winie, ale o biedzie i nieświadomości. Jednak według ministra, niektórzy rolnicy chcą, aby właśnie na ich terenie prowadzić poszukiwania.

- Umowy dzierżawy są tajne. Mam jedną odpowiedź. Proszę pozwolić mi to przytoczyć. Tydzień temu dostaliśmy pismo. Padła tu nazwa miejscowości – Ministrówka, mieszka w niej co najmniej 57 osób. Dlatego, że 57 osób napisało petycję do ministra środowiska, do ministra Korolca, żeby sprowadził inwestycje łupkowe na ich teren. Imieniem i nazwiskiem podpisało to 57 ludzi. Nikt nie był w stanie sprowokować ich do takiej akcji. Oni to zrobili z własnej i nieprzymuszonej woli. Proszę spróbować spojrzeć na to jak na trochę zrównoważony obraz. Jedni chcą bardziej, drudzy chcą mniej.

Wielu posłów mówiło, że protesty związane są z brakiem uregulowania wielu kwestii i brakiem informacji.

- Gdybyśmy usłyszeli o korzyściach materialnych, które mają wynikać z wydobycia gazu i będą korzyścią narodową, gdybyśmy usłyszeli przekazane bardzo wiarygodnie informacje, że prawo będzie bezwzględnie przestrzegane, a instytucje rządowe będą dbały o jego przestrzeganie - takiej dyskusji by nie było – mówił poseł Sławomir Zawiślak. - Gdybyśmy usłyszeli, że instytucje rządowe będą wspierały instytucje samorządowe, tak często zagubione przy tym procesie przestrzegania prawa, byłoby inaczej. Gdybyśmy usłyszeli, że będzie w bardzo zasadniczy sposób udowodnione bezpieczeństwo wydobycia gazu - nie mówię, że nie jest to niebezpieczne, nie mówię, że jest - bylibyśmy spokojniejsi. Zawiniły firmy, jak myślę, które w wielu przypadkach, poprzez takie organizowanie różnego rodzaju dziwnych spotkań, nie przekonały opinii publicznej, że zastosowane technologie dają bezpieczeństwo wydobycia i nie ma zagrożenia. Myślę, że wówczas takiej dyskusji, która teraz zaczyna się w Polsce, by nie było.