W Sejmie jest rozpatrywany projekt ustawy o zmianie ustawy  o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, który przewiduje m.in. umożliwienie zmiany umowy dzierżawy w zakresie wyłączenia 30% użytków rolnych dzierżawcom, którzy nie wyrazili na to zgody stosownie do przepisów ustawy z dnia 16 września 2011 r. o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 233, poz. 1382) na tych samych zasadach co w tej ustawie.

Kto korzysta na wyłączeniu? Wcześniej dzierżawcy protestowali przeciwko wprowadzeniu takiego mechanizmu – ale ich protesty okazały się źle wniesione do Trybunału Konstytucyjnego i pozostały nierozpatrzone. I ucichły. Czy przypadkiem także nie dlatego, że tak naprawdę – zazwyczaj i przeważnie, bo w poszczególnych przypadkach pewnie bywa inaczej – dzierżawcy korzystają na mechanizmie wyłączeń? Kończące się umowy dzierżawy nie oznaczają dla nich utraty ziemi i powrotu jej do ANR – a tym samym przeznaczenia jej na sprzedaż dla innych rolników - ale możliwość nabywania ziemi na preferencyjnych warunkach, o ile zgodzą się na wyłączenie. I stąd pewnie próba powtórzenia zastosowania tego mechanizmu wyłączeń.

A jak zadziałał ten wprowadzony?

Jak informuje ANR, według stanu na dzień 31.12.2014 r. wyłączono z umów dzierżaw w ramach „wyłączeń 30 % UR” grunty o powierzchni 52,8 tys. ha. Zgodnie z podpisanymi aneksami do umów dzierżaw do wyłączenia w kolejnych latach pozostaje 24,7 tys. ha gruntów. Obecnie zgodnie z ustawą grunty te nie mogą być wyłączane ze względu na realizację przez dzierżawców programów rolno-środowiskowych. Z powierzchni wyłączonej z umów dzierżaw w ramach „wyłączeń 30 % UR” według stanu na dzień 31.12.2014 r. sprzedano 32,5 tys. ha, w tym: 27,4 tys. ha w drodze przetargów ograniczonych i  2,8 tys. ha w drodze przetargów nieograniczonych. W przeważającej większości grunty sprzedano rolnikom na powiększenie gospodarstw rodzinnych. Nieliczne wyjątki stanowili byli właściciele lub ich spadkobiercy, którzy mają ustawowe prawo pierwszeństwa w nabyciu. Takie przypadki miały miejsce w woj. wielkopolskim i kujawsko-pomorskim.