Podczas dyskusji nad systemem spółdzielczości poseł Zbigniew Ajchler – sam spółdzielca – mówił o zaletach wspólnego działania:

- Kieruję dwoma spółdzielniami i gospodarstwami. Proszę państwa, w moich spółdzielniach są rolnicy indywidualni, którzy mają swoje gospodarstwa i pracują jako pracownicy, a także prowadzą swoją działalność. Są tacy, którzy mają ziemię i nie chcą pracować. Jest różny konglomerat. Powiem państwu, że w moim przypadku na 1 tys. hektarów w ogóle nie mam kombajnu. Po co? Nie mam wielu maszyn. W jednej firmie jedna osoba zachoruje, to z innej się przerzuci zastępstwo. W jednej firmie zepsuje się maszyna, bo psuje się wtedy, kiedy pracuje, a nie wtedy, kiedy stoi – przerzuci się z innej.

Zdaniem posła Ajchlera, dawane rolnikom dofinansowanie w wysokości 50% do zakupu ciągników bez limitu hektarów było błędem.

- Otóż sprawdzałem 150 rolników. U tych rolników, wyobraźcie sobie państwo, ciągniki pracowały od 100 do 250 motogodzin na rok, a powinny pracować 700–800 godzin – mówił Zbigniew Ajchler.- Co robiły przez resztę czasu? Pierdziały pod wiatami. Pod wiatami stały i nie pracowały, a pieniądze poszły. Powtarzam jeszcze raz, że pierdziały, stały pod wiatami i nie produkowały, przepraszam za wyrażenie. Co to znaczy? Oznacza to, że wydane pieniądze stały pod wiatami i nie dawały efektu produkcyjnego. Umożliwienie rolnikom takiego zakupu to tylko jedna błędna decyzja. Oni się cieszyli, że mają sprzęt. Też bym się cieszył, ale przecież tak nie wolno, bo to jest marnowanie publicznego grosza. Dzisiaj wszyscy o tym wiemy. Na początku zadowoliliśmy rolników, którzy dostali pomoc na zasadzie jak leciało, kto pierwszy, ten lepszy. Błąd strategiczny. Miliardy poszły w błoto. Maszyny są bardzo drogie, są jednymi z najdroższych elementów w produkcji. Musi być program motywujący do wspólnego użytkowania maszyn. Przerabiam to na co dzień i to jest rewelacja, bo można kupić na wielu rolników super nowoczesny sprzęt i lepiej wykonać robotę niż do tej pory. Trzeba skończyć z mitem, że każdy rolnik jest samowystarczalny, bo to jest rozrzutność ostatniego stopnia.