- Może się okazać, że różne rynki zareagują w sposób dla nas niekorzystny, ale jeżeli sądzimy, że jeżeli nie będziemy dyskutować o tym temacie, to go nie będzie, to przeceniamy swoje możliwości. Tego tematu nie schowamy pod dywan. Chodzi o to, aby temat wyjaśnić, minimalizując straty – stwierdził Ardanowski.

Zdaniem posła, problem dotyczy soli, która jest stosowana w całej żywności, co komplikuje temat. Afera nie powinna być ukrywana, ale trzeba z niej wyciągnąć wnioski organizacyjne, które zapobiegną takim sytuacjom. To inspektor Jakości Handlowej przekazał sanepidowi informację o skażonej soli. Ta natomiast zadowoliła się tylko analizą dokumentów.

- Skutki dla naszego rolnictwa mogą być bardzo opłakane – zarówno w postaci określonych zachowań naszych polskich konsumentów, ale również tych, do których eksportujemy naszą żywność – mówił poseł Ardanowski.

Zdaniem przedstawiciela Tomasza Pięknika z Inspekcji Weterynaryjnej przyczyną zaistniałej sytuacji jest rozmycie i rozdrobnienie kompetencji inspekcji działających na rynku. We Francji inspekcja weterynaryjna zajmuje się całą żywnością. Dopóki nie dopracujemy się modelu jednej inspekcji, podległej jednemu ministrowi, będziemy mieć podobne problemy - stwierdził.

Partykularne interesy instytucji są trudnością w tworzeniu jednego organu nadzorującego – podsumował poseł Ardanowski.