Przyszłość gospodarstwa państwa Chęcińskich z Damnicy była zaplanowana już od dawna. Pan Henryk miał przekazać ziemię synowi jak tylko ruszy program rent strukturalnych. Wszystko wskazuje jednak na to, że z planów trzeba będzie zrezygnować.

Rolnik spełnia, co prawda wszystkie warunki, problem w tym, że jego syn nie. A chodzi o mały szczegół. Zamiast szkoły rolniczej skończył technikum żywienia. A tego że pomagał w gospodarstwie od dziecka nie może udokumentować bo nie był ubezpieczony w KRUSIE jako domownik. Rolnikom brakuje słów, aby opowiedzieć jak bardzo, czują się oszukani.

- Powiedziano nam, że aby udowodnić jego praktykę w gospodarstwie, w którym pracuje od dziecka musi opłacić składki KRUS za 3 lata. – mówi Jadwiga Chęcińska.

To ponad 3 tys. zł. Zdaniem rolników jest to po prostu próba wyłudzenia od nich pieniędzy. Resort rolnictwa zaprzecza temu.

Henryk Kowalczyk, wiceminister rolnictwa: - To była decyzja przemyślana. Chcieliśmy uszczelnić ten system i rzeczywiście on został uszczelniony, może dla niektórych zbyt uszczelniony.

Rolnicy nie tracą jednak nadziei. Jadwiga Chęcińska: - Ja myślę, że ktoś weźmie to sobie pod uwagę, że nie ten jest rolnikiem, który skończył szkołę rolniczą, nie ten, który ma ziemie opłaca składki KRUS a ta ziemia leży odłogiem, ale rolnikiem jest ten, kto wychował się na wsi, pracował w tej ziemi, ziemię po prostu trzeba kochać.

Czy urzędnicy rzeczywiście zastanawiają się nad zmiana przepisów? Na to pytanie nie uzyskaliśmy jednoznacznej odpowiedzi.

- Ten problem oczywiście będzie zgłoszony. Jeśli kierownictwo resortu podejmie taką decyzje, to będzie decyzja polityczna, bo wtedy tą szczelność usuniemy, ale tym sposobem przybędzie nam więcej beneficjentów – mówi Henryk Kowalczyk.

Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że zmiany szybko nie będą brane pod uwagę.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!