Sprawdziliśmy. Rozporządzenie ministra rolnictwa mówi: „W ramach sprzedaży bezpośredniej dopuszcza się dla: jaj konsumpcyjnych - sprzedaż:

a)  konsumentowi końcowemu na targowiskach lub

b)  do zakładów prowadzących handel detaliczny z przeznaczeniem dla konsumenta końcowego”

 – a o konsumencie końcowym we własnym gospodarstwie ani słowa. Czyli nie wolno zajść do domu rolnika po 10 jajek w torebce po cukrze?

Powiało grozą. Do Głównego Inspektoratu Weterynarii dzwoniliśmy z duszą na ramieniu. Przemiła pani uspokoiła nas: wolno, wprawdzie przepis nie wymienia wprost takiego sposobu sprzedaży, ale wolno, bo wszędzie w Unii wolno.

Ale wiadomo, że co wolno wojewodzie… - nie czuliśmy się uspokojeni, zwłaszcza że pani nie chciała zgodzić się, żebyśmy taką interpretację przedstawili jako jej dedukcję, a nie swoją własną. Kazała napisać list z prośbą o wyjaśnienie. Napisaliśmy:  „Rozporządzenie z 29 grudnia 2006 r. w sprawie sprzedaży bezpośredniej nie wymienia gospodarstwa jako miejsca sprzedaży (&2.7). Jest to interpretowane jako zakaz takiej sprzedaży. Czy słuszna jest taka interpretacja? Czy sprzedaż jaj bezpośrednio przez rolnika jest dopuszczalna? Jeśli jest zakazana, to czy jest to uzasadnione? Czym? Czy prawo unijne przewiduje możliwość takiej sprzedaży?”

Był 27 września. Ponieważ odpowiedź nie nadchodziła, 6 października zastukaliśmy nieśmiało do Pani z GIW, ale ta powiedziała, że nasz list jest przesłany do  Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, skąd należy oczekiwać odpowiedzi.  Nie pozostało nam nic innego, jak zapytać o losy naszego listu tamże.  

– List trafił do nas 3 października, odpowiedź jest przygotowywana i będzie przesłana do biura prasowego, skąd nadejdzie odpowiedź – dowiedzieliśmy się.

Ponieważ mamy niejasne przeczucie, że zanim odpowiedź pójdzie w świat, wiele jajek się popsuje, radzimy nie czytać rozporządzenia wspomnianego na początku.

Świat będzie istniał i bez tego, jak uregulują go politycy – którą to radosną wiadomość w przeddzień wyborów kierujemy do Czytelników.

Ale ministrowi Sawickiemu, zwolennikowi sprzedaży bezpośredniej na targowiskach, ku przemyśleniu temat polecamy...