6 września br. Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że miód zawierający pyłek pochodzący z upraw GMO nie może być sprzedawany w UE bez wcześniejszego zezwolenia. Unia nie jest samowystarczalna, jeśli chodzi o miód, jego produkcja jest na poziomie 220 tys. ton rocznie, a import z krajów trzecich to 140 tys. ton, zatem wyrok może mieć poważne konsekwencje dla unijnego handlu. Duże ilości importowanego miodu pochodzą zwłaszcza z Argentyny oraz Chin. W Argentynie uprawa roślin GMO jest bardzo rozpowszechniona.
Sprawa trafiła początkowo do sądu niemieckiego w wyniku pozwu pszczelarza przeciwko krajowi związkowemu Bawaria, po tym jak zmodyfikowane genetycznie białko wykryto w próbkach miodu i pyłku. Niemiecki sąd administracyjny skonsultował sprawę z Trybunałem Sprawiedliwości UE w kontekście statusu miodu zgodnie z prawem unijnym. Zgodnie z wyrokiem Trybunału, import miodu zawierającego nawet śladowe ilości pyłku z roślin GMO niezatwierdzonych do importu będzie zabroniony. Miód zawierający pyłek z roślin GMO zatwierdzonych do importu do UE w ilości przekraczającej 0,9 proc., będzie musiał być oznaczony jako posiadający składnik „wyprodukowany z GMO”. Kwestia będzie przedmiotem obrad Stałego Komitetu UE ds. Bezpieczeństwa Żywności w dn. 22 września br. Prawdopodobnie kwestia ponownie otworzy debatę nt. współistnienia roślin GMO z nie GMO zwłaszcza w krajach, które uprawiają MON810 jak Hiszpania, Portugalia i Rumunia – informuje FAMMU/FAPA.
Organizacje ochrony środowiska wyraziły zadowolenie z werdyktu, a Greenpeace podkreśla, że uprawy GMO nie mogą współistnieć z konwencjonalnymi lub ekologicznymi, gdyż uprawy GMO wcale nie pozostawiają możliwości wyboru dla produktów wolnych od GMO. Komisja stwierdziła, że jeśli zasady współistnienia nie dają gwarancji niezamierzonego rozprzestrzeniania GMO w produktach konwencjonalnych lub ekologicznych, to kraje członkowskie powinny mieć prawo zakazu uprawy na większości ich terytorium.
















Widzę pewną schizofrenię w kwestii GMO. Z jednej strony walka o zakaz uprawiania tych roślin, z drugiej bardzo mało się mówi, ile żywności jest już wyprodukowanej ze składników pochodzących od GMO i dopuszczonej do spożycia. Kukurydza GMO, soja GMO powszechne są w paszach oferowanych w Polsce. Te pasze żrą świnki, krówki, drób. Później nie kto inny, tylko my to jemy. A mówi się, że jesteśmy tym, co jemy. Będzie szok za lat 20, jak mutanty z nas zaczną się rodzić, dziwne wady rozwojowe, choróbska. Nie oszukujmy się - nic, co się paprze w naturze, nie odbywa się z korzyścią dla człowieka.