Z ustawy nie są zadowoleni dzierżawcy. Wielu nie będzie stać na zakup ziemi, którą dotąd uprawiają. Mogłaby ucieszyć rolników prowadzących gospodarstwa rodzinne, gdyby tylko mieli środki na zakup ziemi i mogli być konkurencyjni na przetargach.

- W Polsce jeszcze przez dwa lata będzie można korzystać z kredytów preferencyjnych - mówi dr Tomasz Nawrocki, prezes Agencji Nieruchomości Rolnych. - Kiedy sprzedaż ziemi będzie wolnorynkowa, rolników może nie być stać na zakup gruntów.

W planach ANR na 2011 rok jest zwiększenie sprzedaży. Od połowy lat 2000 do budżetu państwa Agencja przekazała około 8 mld zł, w tym roku będzie to ok. 2 mld. 800 tys. zł.

- Obecnie jest ok. 87 tys. umów dzierżaw. Będziemy z nich rezygnować, nie przedłużać zwłaszcza małych umów, generujących duże koszty obsługi - mówi prezes i zapowiada zwiększenie oferty także gruntów inwestycyjnych.

- W Polsce nie spotkałem nadmiaru pieniądza u rolników - twierdzi z kolei Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR. - Zaplanowano sprzedaż gruntów państwowych i nie patrzy się, czy ta druga strona może kupić. Obrót ziemią to sprawa ważna dla państwa. Teraz dzierżawcy są stawiani pod ścianą: kup teraz albo nigdy. Ta droga narzucana Agencji to wynik kryzysu. Szuka się środków - i to w grupie ludzi, którzy tych środków mają najmniej. Lokata w ziemię to lokata długoterminowa. Jeśli rolnik wyda pieniądze na ziemię, to już ich nie zainwestuje. Możemy doprowadzić do kryzysu na wsi.