Powodem tego jest niespełnienia przez ANR wymogów wynikających z definicji aktywnego rolnika.

- Zgodnie z definicją, aktywny jest ten podmiot, który ma dopłaty bezpośrednie powyżej 5 tys. euro i stanowią one nie mniej niż 5 proc. przychodów - tłumaczy Marek Zagórski, prezes EFRWP.

-Tymczasem ANR ma 6 mln płatności i 2 mld przychodu. Tym samym nie będzie mogła być uznana za aktywnego rolnika. Ma to konsekwencje przy sprzedaży ziemi. Jeśli ANR sprzeda grunty, nie będzie mogła sprzedawać razem z nimi uprawnień do otrzymywania płatności bezpośrednich, bo te nie będą jej przysługiwały. Wynika to z tego, że w systemie SAPS - obecnie u nas obowiązującym - płatności przysługują do obszaru. W proponowanym nowym systemie, zbliżonym do SPS, zastąpiłby je natomiast system uprawnień. A uprawnienia do płatności przysługiwałyby tylko aktywnemu rolnikowi.

To nie wszystkie aspekty sprawy. Jak się okazuje, trzeba uwzględnić jeszcze wymogi czasowe.

- Drugi element sprawy wiąże się już nie tyle z koncepcją aktywnego rolnika, ale wynika z systemu uprawnień - mówi Marek Zagórski. - Ma to znaczenie dla rolników, którzy dzierżawią ziemię od Agencji. Nawet jeśli ich ziemia po wejściu w życie propozycji Komisji, wróci do Agencji, ta nie uzyska uprawnień, i to nawet wtedy, gdyby ANR jednak była uznana za aktywnego rolnika. Będą one bowiem przyznane rolnikom, którzy złożą wniosek o nadanie uprawnień do gruntów, które będą uprawiać w 2014 roku, kiedy to nastąpi przydział uprawnień. Rolnicy (dzierżawcy) będą oczywiście mogli ziemię przekazać wraz z uprawnieniami, ale nie mają takiego obowiązku. Z ich punktu widzenia byłoby to zresztą nieracjonalne. Czyli zgodnie z propozycją nowej WPR - ANR nie otrzyma płatności w ogóle, a nawet jeśli grunty będą do niej wracały, to Agencja Nieruchomości Rolnych nie będzie uznana jako aktywny rolnik i nie będzie mogła przekazać uprawnień nowemu nabywcy.

A dlaczego nikt nie mówi o tych uwarunkowaniach, nie próbuje zmienić propozycji niekorzystnych dla Polski?

- Przyjęliśmy, że definicja aktywnego rolnika w niewielkim tylko stopniu dotyka rolnika polskiego. Jest inaczej. Wydaje się nam, że na tym etapie jeszcze można ten aspekt zmienić - zapewnia Marek Zagórski.

Podobał się artykuł? Podziel się!