Jak poinformowała podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi radca generalny w MRiRW Zofia Krzyżanowska, na forum unijnym powróciła kwestia ewentualnego obowiązku wskazania miejsca pochodzenia mięsa.

- W tej kwestii przede wszystkim padła propozycja, żeby w większym stopniu zaznaczyć źródło pochodzenia surowca mięsnego w produktach. Chodzi o to, aby informacje były bardziej przejrzyste, tak aby zainteresowani konsumenci mogli się dowiedzieć, skąd pochodzi dany produkt. Przeprowadzona dyskusja wskazywała jednak, że podejście państw do tego wniosku jest bardzo różnorodne. Kraje wykazywały, że potrzebne doprecyzowanie informacji przede wszystkim nie może za bardzo komplikować znakowania i podnosić kosztów. Sugerowano, że wartość dodana nie jest tak duża, aby ponosić cały koszt związany ze znakowaniem surowca znajdującego się w produktach finalnych. Prace nad znakowaniem oczywiście będą trwały, ale nie ma jednomyślności wśród państw członkowskich, ponieważ wielu ministrów wyraziło swoje zastrzeżenia co do znakowania. Podkreślono, że znakowanie wprowadzi wiele dodatkowych kosztów i trudności, a przede wszystkim podniesie cenę finalną produktów. Konsument zaś nie chce płacić więcej, chociaż żąda dokładniejszej informacji.

Poseł Henryk Kowalczyk (PiS) poprosił o dokładniejsze informacje na ten temat:

- Pani minister powiedziała, jakie kraje stosują to rozwiązanie i jakie są jego wady i zalety. A ja chciałbym wiedzieć, jakie jest stanowisko Polski w tej kwestii. Jak Polska zapatruje się na wprowadzenie tego rodzaju oznakowania?

Przyłączył się do tego głosu poseł Jan Krzysztof Ardanowski.
- Chciałem zadać krótkie pytanie i prosić o precyzyjną odpowiedź na piśmie: jakie jest stanowisko Polski w sprawie, o której przed chwilą mówił poseł Kowalczyk? Bo trudno się dziwić temu, że część krajów europejskich jest przeciwna znakowaniu. Jeżeli chodzi o Danię czy inne kraje, które są wielkimi eksporterami mięsa, to zależy im na tym, żeby mięso nie było precyzyjnie znakowane. Zależy im, ponieważ obserwujemy w Europie - i uważam to za zjawisko pozytywne - coraz większe przywiązanie konsumentów w poszczególnych krajach do produktów ze swoich krajów. W wielu krajach zbudowano na własnych rynkach wręcz siłę promocyjną, opartą na tym zjawisku. Dla Polski, gdzie polscy konsumenci chcieliby kupować polską żywność - i mieć pewność, że produkt pochodzi z mięsa, wytworzonego w Polsce - to oznakowanie byłoby bardzo czytelnym i prostym sygnałem, co należy kupować.