PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Zrobiło się za zielono?

Zrobiło się za zielono? Fot. W. Denisiuk

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 16-07-2017 07:42

Tagi:

Powierzchnia obszarów o szczególnych walorach przyrodniczych prawnie chroniona to w 2015 r. w Polsce 32,5 proc. powierzchni kraju. 20 proc. zajmuje obszar Natura 2000, z którego prawie jedna czwarta to tereny użytkowane rolniczo. Ochronie środowiska podporządkowano też rolnictwo.



Mamy obowiązek zazielenienia: dywersyfikacji upraw (w gospodarstwach powyżej 10 ha gruntów ornych) i obowiązkowego przeznaczania 5 proc. gruntów na obszary proekologiczne EFA (gospodarstwa powyżej 15 ha gruntów ornych).

Mamy też obowiązek utrzymania trwałych użytków zielonych, ponadto zgodnie z przepisami UE państwo członkowskie zobowiązane jest do wyznaczenia cennych przyrodniczo trwałych użytków zielonych. W Polsce cenne trwałe użytki zielone zostały wyznaczone na obszarach Natura 2000.

Na obszary Natura 2000 składa się w naszym kraju 145 obszarów specjalnej ochrony ptaków oraz 849 obszarów siedliskowych. Łącznie na terenie kraju znajduje się 987 obszarów Natura 2000, z czego tereny zalesione zajmują ok. 56 proc. Tereny użytkowane rolniczo zajmują ok. 23 proc. powierzchni Natury 2000, łąki i wrzosowiska - ok. 14 proc., tereny podmokłe i antropogeniczne - ok. 1 proc. Powierzchnia sieci Natura 2000 na obszarach morskich to ok. 7236 km kw.

W listopadzie ub.r. minister rolnictwa zmienił na 14,34 proc. wskaźnik referencyjny stosunku powierzchni trwałych użytków zielonych do całkowitej powierzchni użytków rolnych, wynoszący w 2015 r. 18,75 proc. Jesteśmy więc o krok od zakazu zmniejszania powierzchni TUZ - także tych "niecennych przyrodniczo". "W przypadku zmniejszenia wskaźnika trwałych użytków zielonych o więcej niż 5 proc. w skali kraju, konieczne będzie ich odtworzenie. Działania naprawcze polegać będą na zobowiązaniu rolników, którzy przekształcili TUZ, do przywrócenia określonej powierzchni gruntu w trwałe użytki zielone lub odtworzenia takiej samej powierzchni TUZ na innym gruncie, w terminie do 31 maja roku następującego po roku złożenia wniosku o przyznanie płatności" - informuje ARiMR.

Mamy wreszcie elementy krajobrazu podlegające zachowaniu w obrębie działki rolnej:

  • drzewa będące pomnikami przyrody (objęte ochroną na podstawie przepisów o ochronie przyrody);
  • oczka wodne o łącznej powierzchni mniejszej niż 100 mkw. (w rozumieniu przepisów o ochronie gruntów rolnych i leśnych);
  • rowy do 2 m szerokości.

Dodajmy do tego propozycję z nowego Prawa wodnego, aby dyrektywa azotanowa obejmowała cały kraj.

Czy więc jesteśmy - a i cała Europa - idealni, jeśli chodzi o ekologię? Jak się okazuje - niekoniecznie.

- Komisja Europejska prowadzi od dłuższego czasu działania polegające na przeglądzie funkcjonowania dyrektywy ptasiej i dyrektywy siedliskowej - informował w marcu w Sejmie wiceminister środowiska Andrzej Szweda-Lewandowski. - W tej chwili jest opiniowany, konsultowany dokument pn. "Kontrola adekwatności aktów prawnych UE dotyczących przyrody". Dokument ten pokazuje z bezwzględną jasnością, że nie osiągnięto założonych celów, a więc nie wiemy, czy sieć Natura 2000 jest spójna, czy poszczególne wyznaczone siedliska są dobrze chronione, gdzie są one ewentualnie odtwarzane. Nie wiemy, czy gatunki są chronione dobrze i w sposób zrównoważony, czy są w sposób zrównoważony wykorzystywane. Dokument ten nie mówi również o tym, czy posiadamy rzetelne dane o poszczególnych gatunkach i siedliskach chronionych, jak również czy wzrasta świadomość społeczeństwa o obszarach i gatunkach chronionych, czy też nie. Na podstawie doświadczeń Polski z ostatniego roku możemy powiedzieć, że jest wręcz odwrotnie.

Dlaczego? Otóż wzięliśmy narzędzie za cel.

- Świadomość społeczeństwa Unii Europejskiej jest coraz bardziej zniekształcona i zupełnie nie odpowiada celom Natury 2000, a więc i celom dyrektywy zarówno ptasiej, jak i siedliskowej. Nowomowa i dezinformacja całkowicie niszczą naszym zdaniem sens Natury 2000 - mówił Andrzej Szweda-Lewandowski. - Ochronę sprowadza się do dwóch pojęć: nie wycinaj, nie zabijaj, a człowiek jest największym wrogiem zasobów przyrodniczych. Polska przekonała się o tym w przypadku siedlisk i gatunków ważnych dla Wspólnoty występujących na terenie lasów gospodarczych Puszczy Białowieskiej. Międzynarodowa presja spowodowała, że przestano prowadzić działania ochronne w postaci wycinki zaatakowanych przez choroby drzew, co wywołało lawinowe zamieranie sadzonych w przeszłości drzewostanów, a w ślad za tym zanik siedlisk i gatunków ważnych dla Wspólnoty.

Wiceminister środowiska Andrzej Konieczny dodał, że głównym zadaniem związanym z prowadzeniem obszarów Natura 2000 jest monitoring, aby można było podejmować właściwe decyzje.

- Do tej pory takiego monitoringu nie było, bardzo często decyzje o dokonywaniu wpisów obszarów podejmowane były pod wpływem presji - ocenił, wskazując, że takie podejście przynosi straty dla środowiska, a nie jego ochronę.

A to wszystko - przypomnę - na 20 proc. powierzchni kraju, z czego prawie jedna czwarta to tereny użytkowane rolniczo.

Mimo to Phil Hogan, komisarz ds. rolnictwa i rozwoju wsi w Komisji Europejskiej, zapytany przeze mnie podczas marcowej wizyty w Jasionce o ocenę takiej sytuacji, stwierdził, że to pytanie do... komisji środowiska.

TO SIĘ OPŁACA?

Pytanie o ocenę Natury 2000 sprawiło też niemały kłopot Ministerstwu Środowiska - przesłało je do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Po blisko trzech miesiącach wreszcie się wyjaśniło: unijna ocena została przeprowadzona "na dużym poziomie ogólności, w związku z czym nie odpowiada na wiele kwestii problematycznych. W dokumencie słusznie zdiagnozowane zostały problemy i przypomniane zobowiązania, nie proponuje się jednak możliwych dróg rozwiązań, jak w przypadku finansowania czy przedstawiania kosztów i korzyści wdrażania sieci Natura 2000".

Okazuje się jednak, że korzyści są większe niż wydatki: "Jak wynika z ww. dokumentu, koszty wyznaczania, ochrony i zarządzania obszarów Natura 2000 w skali UE zostały oszacowane na przynajmniej 5,8 miliarda euro w skali roku, jednakże liczne korzyści płynące z tychże dyrektyw są szacowane na 200-300 miliardów euro w skali roku, więc według Komisji Europejskiej korzyści finansowe znacznie wykraczają poza ponoszone koszty".

A w Polsce?

"Kwestia całościowych kosztów funkcjonowania sieci Natura 2000 w Polsce jest dość skomplikowana - informuje GDOŚ. - W związku z faktem, iż nie istnieje jeden dedykowany i kompleksowy fundusz związany z siecią Natura 2000 w UE, a także z faktem, iż różne instytucje zarządzają różnymi funduszami, niemożliwa jest odpowiedź na pytanie, ile kosztuje utrzymywanie sieci w naszym kraju. W 2013 r. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w dokumencie pt. Priorytetowe Ramy Działań dla sieci Natura 2000 na Wieloletni Program Finansowania UE w latach 2014-2020 (w skrócie PAF) określiła priorytety, które miałyby zostać osiągnięte dla typów siedlisk przyrodniczych i gatunków, uwzględniając potrzebę zmierzenia postępów realizacji celu sieci Natura 2000 przyjętego w ramach unijnej Strategii różnorodności biologicznej do roku 2020 oraz dla zapewnienia prawidłowego funkcjonowania sieci Natura 2000 w Polsce. W dokumencie tym dokonano również oszacowania potrzeb finansowych, z uwzględnieniem środków krajowych i unijnych w celu realizacji ww. priorytetów w latach 2014-2020. W ówcześnie opracowanym PAF ww. potrzeby oszacowano na ponad 1,6 mld euro na lata 2014-2020".

Zatem niemałe wydatki - ale nie wiadomo, jak duże ostatecznie. I nie wiadomo, czy opłacalne.

Nie wiadomo przy tym również, ile tracą z tytułu podatku gminy objęte siecią Natura.

Ba, GDOŚ podkreśla, że "obecność form ochrony przyrody na terenie gminy nie jest jedynie barierą jej rozwoju. Atrakcyjne przyrodniczo tereny przyciągają wielu odwiedzających i poprzez rozwój turystyki determinują rozwój gmin. Wiele samorządów położonych na obszarach o wysokich walorach przyrodniczych uzyskuje z tego tytułu znaczące dochody budżetowe".

A rolnictwo? "Co do «kosztów» sieci Natura 2000 na terenach rolnych należy wspomnieć, iż rolnicy mogą ubiegać się o dopłaty rolno-środowiskowo-klimatyczne m.in. właśnie ze względu na utrzymywanie wartości przyrodniczych na gruntach rolnych. Po szczegółowe wyliczenia dotyczące pakietów należy zgłosić się do MRiRW oraz ARiMR".

"Pakiety" te to 1,26 mld zł w kampanii 2016 r., rok wcześniej - 1,37 mld zł. A więc niemało - na wszystkie płatności bezpośrednie w 2016 r. jest ok. 14,83 mld zł, rok wcześniej było 14,39 mld zł.

Stawka za zazielenienie to prawie tyle, co jednolita płatność obszarowa - w 2016 za zazielenienie płacono 310,10 zł/ha, J PO wynosiła 462,05 zł/ha.

BĘDZIE JESZCZE ZIELENIEJ?

"Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami rozporządzenia nr 1307/2013 rolnicy posiadający ponad 15 ha gruntów ornych zobowiązani są do utrzymania obszarów proekologicznych (EFA) na powierzchni odpowiadającej 5 proc. powierzchni gruntów ornych. Odsetek ten, zgodnie z art. 46 ust. 1 akapit trzeci tego rozporządzenia, może zostać zwiększony do 7 proc. Jednakże możliwość ta została uwarunkowana przedstawieniem do dnia 31 marca 2017 r. przez Komisję Europejską sprawozdania oceniającego zasadność zwiększenia z 5 proc. do 7 proc. powierzchni gruntów ornych w gospodarstwie przeznaczonej na obszary EFA" - informowało MRiRW.

Skrupulatne podliczenie dotychczasowego zazielenienia w UE pokazało, że odsetek powierzchni zazielenianych wyniósł prawie 10 proc., czyli ok. 800 tys. ha. Rolnicy preferowali uprawę bobowatych. Zatem nie wymaga się większych EFA.

Mimo to UE postanowiła zaostrzyć proekologiczne wymogi, a na pociechę pozostaje nam to, że Komisja Europejska uwzględniła część polskich propozycji - tzn. utrzymała obecny 6-miesięczny okres ugorowania oraz skróciła okres utrzymywania międzyplonów do 8 tygodni. Jednak nie udało się uniknąć wprowadzenia zakazu stosowania środków ochrony roślin na obszarach produkcyjnych uznawanych za obszary proekologiczne EFA (ugorach, międzyplonach/pokrywie zielonej, uprawach wiążących azot oraz pasach gruntów kwalifikujących się wzdłuż obrzeży lasu) - będzie u nas obowiązywać od 2018 r.

Pozostaje pytanie, czy takie zaostrzenie wymogów przyczyni się do zwiększenia korzyści dla środowiska, czy raczej dla... producentów pasz GMO.

ZA DUŻO PRODUKCJI?

Pytanie o korzyści producentów pasz GMO trzeba postawić także w kontekście dopłat do roślin wysokobiałkowych. Jak się okazuje, mamy ich za dużo. Została naruszona unijna zasada, że dopłata związana z produkcją nie może prowadzić do wzrostu produkcji. A w Polsce dwukrotnie wzrosła powierzchnia wysokobiałkowych. Pojawiło się zagrożenie, że UE obetnie dopłaty.

"W ocenie Komisji Europejskiej w Polsce zbyt wysoki jest poziom wsparcia upraw wysokobiałkowych" - informuje MRiRW i dodaje: "Oznacza to, że wysokość wsparcia musi być skalkulowana w taki sposób, aby nie stwarzać zachęty do zwiększania produkcji w danym sektorze".

Zatem musimy się cofnąć, i to niemało, bo o 4 lata: "W tym kontekście należy zwrócić szczególną uwagę na treść art. 52 ust. 5 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1307/2013, który stanowi, że wsparcie związane z produkcją może być przyznawane jedynie w zakresie, który jest niezbędny, aby zapewnić zachętę do utrzymania aktualnych poziomów produkcji w danym sektorze. Oznacza to, że wsparcie ma służyć zahamowaniu spadkowych tendencji w produkcji w danym sektorze i nie może stymulować wzrostu produkcji ponad poziom z historycznego okresu referencyjnego (2009-2013)".

Jakich zmian finansowych trzeba się spodziewać?

"Zmniejszenie wysokości wsparcia do uprawy roślin wysokobiałkowych (w celu ograniczenia ryzyka utraty przez Polskę środków unijnych) oznaczać będzie, że na płatności związane w tym sektorze Polska będzie przeznaczać mniej niż 2 proc. krajowej koperty finansowej. W takim przypadku całkowita kwota wsparcia związanego (wszystkie sektory) nie może być wyższa niż 13 proc.

Należy podkreślić, że nie planuje się rezygnacji ze wsparcia sektora roślin wysokobiałkowych, a jedynie jego obniżenie do poziomu, który pozwoli ograniczyć ryzyko nałożenia na Polskę sankcji finansowych i jednocześnie zapewni utrzymanie produkcji. W efekcie konieczne będzie również nieznaczne obniżenie płatności w pozostałych sektorach. Łączne obniżenie koperty na płatności związane z produkcją (na wszystkie sektory) wyniesie zatem 2 punkty procentowe (z 15 proc. do 13 proc.)" - tłumaczy MRiRW i dodaje, że "środki finansowe uwolnione w wyniku zmniejszenia płatności związanych z produkcją zostaną rozdysponowane w formie jednolitej płatności obszarowej lub płatności dodatkowej. Oznacza to, że łączna pula środków przeznaczona na wsparcie polskiego rolnictwa nie ulegnie zmianie".

Jak z tego wynika, od tego roku polskie wsparcie wysokobiałkowych musi mieścić się w 13 proc. koperty przeznaczanej w ogóle na wsparcie związane z produkcją. Osobna pula na dopłaty do wysokobiałkowych została zlikwidowana.

Zmienione stawki dopłat poznamy jesienią.

Jak takie ograniczenie płatności wpłynie na realizację polskich planów rozwoju roślin wysokobiałkowych? Czyżby rozwój był tak duży, że musi być zahamowany? Przypomnijmy, że pasze wysokobiałkowe miały zastąpić pasze z GMO - ostatecznie ich stosowanie dopuszczono do 2019 roku.

Dodajmy do tego jeszcze jedną informację: posłowie z klubu Kukiz’15 proponowali powiązanie płatności do łąk z produkcją zwierzęcą. Projekt nie zostanie jednak przyjęty - bo nie pozwalają na to przepisy unijne, choć, jak zauważyli w interpelacji posłowie z tego klubu, są płacone "jednolite płatności obszarowe do łąk przy niemal zerowej aktywności w zakresie uprawy roli i hodowli zwierząt. Zdarza się, że na obszarze nieruchomości, które co do zasady przeznaczone są do prowadzenia produkcji rolnej, wyszukiwany jest jeden lub kilka chronionych gatunków ptaków/owadów, co pozwala ograniczyć aktywność rolniczą na danym terenie do minimum. Tym samym podmioty otrzymują płatności związane z korzystaniem z gruntów, nie ponosząc nakładów finansowych, jak również zwiększonego ryzyka. Zgodnie z opinią rolników jednolita płatność obszarowa powinna być przyznawana jedynie producentom, którzy uprawiają ziemię lub tym, którzy mając łąki posiadają odpowiednią ilość bydła".

Warto przypomnieć, że nadrzędnym celem płatności bezpośrednich w Unii Europejskiej "jest wsparcie dochodów rolniczych, a nie powodowanie zachęt do zwiększania produkcji. Dzięki temu rolnicy dostosowują swoją produkcję do faktycznego zapotrzebowania rynku i swoich przewag konkurencyjnych, a nie kierują się wysokością płatności bezpośrednich. Co do zasady wypłata wsparcia nie jest bowiem powiązana z obowiązkiem prowadzenia określonej produkcji rolnej" - jak informuje MRiRW.

"Przewagą konkurencyjną" polskiego rolnictwa nie może być w tym stanie rzeczy rolnictwo ukierunkowane na produkcję zdrowej żywności. Wyklucza to takie, a nie inne ustawienie unijnych priorytetów. Paradoksalnie zazielenienie, proekologia okazują się zmierzać do utrwalenia przemysłowego modelu rolnictwa, pozwalającego na osiąganie dużych zysków z malejącego areału ziemi, małym nakładem pracy rolnika, a przy dużym wsparciu przemysłów: chemicznego, paszowego i maszynowego. Bez zachowania proporcji między produkcją roślinną i zwierzęcą, czyli bez zachowania naturalnej równowagi. Bez uwzględnienia ogromnego bezrobocia ukrytego, jakie mamy na wsi.

Czy taki rozwój rolnictwa opłaca się nam w perspektywie wieloletniej?

Artykuł ukazał się w wydaniu lipcowym miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (4)

  • RR 2017-07-17 15:35:13
    Ty związkowiec, chyba na wsi nie byłeś skansen to był 10 lat temu jedź teraz na pierwszą lepszą wieś i zobacz jaki jest teraz park maszynowy.
  • grzegorzsoł 2017-07-17 08:26:13
    " Zdarza się, że na obszarze nieruchomości, które co do zasady przeznaczone są do prowadzenia produkcji rolnej, wyszukiwany jest jeden lub kilka chronionych gatunków ptaków/owadów, co pozwala ograniczyć aktywność rolniczą na danym terenie do minimum."
    Dobrze że ni płacą do siedlisk dinozaurów bo jeszcze takie pewnie jakiś ciężko zapracowany pseudorolnik-oszust znalazłby na swojej ziemi małego tyranozaura . Tego który wymyśla te programy dla wyłudzaczy poczynając od orzechów poprzez jabłonie ekotrawy i inne przekręty należałoby postawić pod sąd . dopłaty powinny być powiązane z produkcją tj do kg do t do l wtedy może wróciłaby normalność a nie kombinowanie
  • Związkowiec 2017-07-16 22:25:23
    Ta Unia robi z polski skansen i rynek zbytu dla rolników z Unii. Jeszcze trochę a 40 milionów durnych będzie kupowało trzodę z Danii , Niemiec z głębokiego mrożenia bo zapasy czekają. Jeszcze trochę i będziemy skansenem
  • arszczecin 2017-07-16 11:11:58
    "Dzięki temu rolnicy dostosowują swoją produkcję do faktycznego zapotrzebowania rynku i swoich przewag konkurencyjnych, a nie kierują się wysokością płatności bezpośrednich.- informuje MRiRW."

    Banda durni. Ministrzy, zamiast spotkań z Vipami może czas wsiąść w Superba i zacząć jeździć i oglądać. Polecam zachodniopomorskie.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.80.93.19
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!