Rolnictwo miejskie to dla wielu za nas hasło, które brzmi niczym oksymoron. Czy nie jest bowiem tak, że myśląc „rolnictwo” mamy przed oczami łany zbóż po horyzont, sielski krajobraz i krowy pasące się na łąkach? Jak zatem do tego pasuje przedrostek „miejski” z zapleczem skojarzeń z wieżowcami, gęstym zabudowaniem i betonową szarością na czele? Propagatorzy rolnictwa miejskiego chcieliby zmienić ten tradycyjny obraz i przekonują, że nowy typ uprawy jest odpowiedzią na wyzwania XXI w. w zakresie produkcji żywności. Ruch nastawiony jest na produkcję żywności w miastach, blisko odbiorców, co minimalizowałoby koszty transportu, logistyki i przechowywania. W uprawie miejskiej wedle idei wdrażane będą zasady produkcji ekologicznej, a więc wyeliminowane zostaną chemiczne środki ochrony roślin oraz nawozy sztuczne, natomiast kompostowane będą resztki roślinne i odpady biologiczne.

Głównym celem rolnictwa miejskiego jest stworzenie modelu dającego plony najwyższej jakości przy zapewnieniu maksymalnej ochrony środowiska naturalnego oraz zapewnieniu lokalnej społeczności dostępu do gospodarstw miejskich. Miejskie rolnictwo, jak przekonują jego propagatorzy, oprócz tradycyjnych podstawowych działań związanych z produkcją, przetwarzaniem, marketingiem, dystrybucją i konsumpcją, dostarcza również wielu innych korzyści. Należą do nich: możliwość rekreacji i wypoczynku wśród zieleni, nowe ukształtowanie krajobrazu, zwiększenie powierzchni biologicznie czynnej w miastach, a także zwiększenie świadomości ekologicznej wśród mieszkańców i nawiązanie bliższych więzi sąsiedzkich. Rolnictwo tego typu w założeniu obejmuje przy tym nie tylko produkcję roślinną, lecz także hodowlę zwierząt, pszczelarstwo i ogrodnictwo.