W rejonach z małą ilością opadów, sytuacja na polach z dnia na dzień się pogarsza. Bardzo słabo rokują zboża jare. Susza z okresu ich krzewienia negatywnie wpłynęła na liczbę źdźbeł kłosonośnych, których jest mało. Ograniczony został także wzrost i rozwój części nadziemnej i korzeni. Najstarsze liście więdną oraz zasychają, a całe rośliny są wątłe, z utraconym turgorem. Wszelkie zabiegi ochroniarskie dodatkowo osłabiają kondycję tych upraw. Skutki niedoboru wody na wielu plantacjach są już w zasadzie nieodwracalne. Najgorzej jest na lżejszych stanowiskach, które najsłabiej akumulują wilgoć. 

Nieco lepiej jest w zbożach ozimych. Jednak i tu wyraźnie widać oznaki deficytu wodnego. Na lżejszych stanowiskach liście zbóż ozimych matowieją i zwijają się w tutki. Szczególnie niebezpieczny jest brak wody w okresie kłoszenia, gdyż  może powodować zmniejszoną ilość ziaren w kłosie. Susza w okresie poprzedzającym kwitnienie wpływa także negatywnie na rozwój pyłku. Jeśli opadów nie będzie dalej, odbiję się to także na MTZ.

Co więcej w rejonach z deficytem opadów, rolnicy wstrzymują się od zastosowania III dawki azotu w pszenicach, co może mocno odbić się na jakości ziarna. Zastosowanie nawozów na przesuszoną glebę wiąże się ze stratami azotu. Straty te mogą być szczególnie wysokie w przypadku stosowania mocznika. W przypadku suszy, azot późno stosowany może nie zdążyć zadziałać na czas.

W takich warunkach można rozważyć nawożenie dolistne azotem, jednak zastosowanie roztworu mocznika w zbyt dużym stężeniu i w nieodpowiednich warunkach skutkować może poparzeniem roślin. Rośliny są osłabione, należy zatem wziąć to pod uwagę.

Przypominamy, że w fazie kłoszenia stężenie mocznika wynosi maksymalnie 5-6 proc. W fazie kwitnienia aplikować mocznika nie wolno, natomiast w fazie dojrzałości mlecznej i zielonej maksymalnie roztwór może mieć 4-5 proc. Zabieg taki bezwzględnie należy wykonywać w godzinach wieczornych.