Zmiany, które nas czekają w dostępności do środków ochrony roślin nie wróżą najlepiej dla opłacalności upraw. Nijak mają się także do integrowanej ochrony roślin, ale Unii przyświeca cel szeroko pojętej ochrony środowiska, w tym także zdrowia człowieka. Komisja Europejska przewiduje cięcia we wszystkich środkach ochrony roślin, a zatem nie ominą one herbicydów.

Z ochrony rzepaku wycofane ma zostać 5 substancji czynnych, tym samym zniknie możliwość legalnego stosowania 83 preparatów dotychczas dopuszczonych do ochrony przed chwastami.

Pod przysłowiowy nóż ma pójść substancja czynna glifosat z grupy chemicznej aminofosfonianów i wycofanie tej substancji umniejszy listę zaleceń o 49 herbicydów. Czy tak się stanie – nie jest pewne, bowiem jak wiemy Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), w listopadzie ubiegłego roku, wydał opinię, że jest mało prawdopodobne by glifosat powodował raka - a głównie na tej podstawie substancja ta ma zostać wycofana.

Kolejną wycofaną substancją czynną ma być dimetenamid-P z grupy chemicznej acetamidów i tym samym zlecenie dla rzepaku zmniejszą się o 3 herbicydy. Podobny los czeka fluazfop-P butylu (grupa chemiczna arylofenoksykwasy) znajdujący się w 1 preparacie odchwaszczającym rzepaku.

Nieciekawa, z punktu rolniczego, będzie eliminacja chlopyralidu i pikloramu będących pochodnymi kwasu pirydynokarboksylowego. W przypadku substancji czynnej chlopyralid lista zalecanych preparatów w ochronie rzepaku umniejszy się o 20 herbicydów, a skreślenie pikloramu to kolejny ubytek 10 preparatów.

Podobał się artykuł? Podziel się!