Rośliny bobowate wiążą wolny azot z powietrza na własne potrzeby. Korzystają też z azotu zawartego w glebie oraz pochodzącego z nawozów mineralnych. Badania prof. dr. hab. Stanisława Kalembasy z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach wykazały, że łubin żółty w zmianowaniu z 50 proc. udziałem zbóż nawożony dawką 30 kg N/ha pobrał tylko 42 proc. azotu., z czego 26 proc. oznaczono w nasionach i 16 proc. w resztkach pożniwnych: korzeniach, łodygach liściach, strączynach.

W sumie łubin z nawozu wykorzystał tylko 12,6 kg, reszta została niewykorzystana, czyli stracona. Dlatego, jeśli analizy glebowe wykazują, że są one zasobne w składniki pokarmowe, pH jest nie niższe niż 5,5 i nasiona łubinu wykorzystywane do siewu szczepione są bakteriami brodawkowymi nie ma podstaw do nawożenia azotem.

O tym , że nie ma potrzeby nawożenia azotem łubinu i że roślina najkorzystniej wypada w uprawie systemu uproszonego wskazywał prof. dr hab. Jerzy Szukała z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UP) podczas ostatniego seminarium na temat „Zwiększania i wykorzystania krajowego białka paszowego dla produkcji wysokiej jakości produktów zwierzęcych w warunkach zrównoważonego rozwoju”.

Doświadczenia prowadzone przez UP wykazały, że łubin nawożony nawozami fosforowo-potasowymi bez stosowania azotu, uprawiany w warunkach wieloletnich uproszczeń w uprawie roli, zawiera w biomasie więcej azotu pobranego z atmosfery niż przy tradycyjnej uprawie orkowej. Łubin zawierał 137 kg N/ha w tradycyjnej uprawie orkowej, 149 kg N/ha w uprawie uproszczonej i 147 kg N/ha w siewie bezpośrednim.