W praktyce rzadko dokarmia się bobowate dolistnie. Na dobrym stanowisku w przeciętne lata rośliny te radzą sobie dość dobrze bez konieczności wspomagania ich makro czy mikroelementami. Bez bezpośredniej analizy gleby na zawartość poszczególnych pierwiastków i udokumentowania poszczególnych niedoborów, zabieg dokarmiania roślin ze względów ekonomicznych trudno jest w tej grupie upraw rekomendować. Są jednak producenci rolni, którzy są zdania, że zabiegi nalistne sprzyjają zawiązywaniu większej liczby kwiatów oraz wykształcaniu większej ilości strąków, co bezpośrednio wpływa na znaczną zwyżkę plonu nasion.

Raczej odradza się dokarmiania dolistnego mocznikiem, ponieważ w tej grupie roślin roztwór tego nawozu, nawet w niskich stężeniach często powoduje oparzenia liści. Dzieje się tak, gdyż większość bobowatych zawiera wysoką zawartość w liściach ureazy, która przyśpiesza przemianę azotu amidowego do formy amonowej. Wrażliwość bobowatych można uszeregować według schematu: bobik > wyka > łubin wąskolistny > łubin żółty > groch > peluszka.

Beż efektów ubocznych bobowate można natomiast dokarmiać siedmiowodnym siarczanem magnezu (roztwór maksymalnie 5 proc.) oraz nawozem mikroelementowym. Bobowate mają szczególnie wysokie wymagania w stosunku do takich mikropierwiastków jak bor, miedź, mangan oraz molibden.

Bor uczestniczy w biologicznym procesie wiązania azotu i stymuluje tworzenie brodawek. Miedź wpływa na zwiększenie masy brodawek korzeniowych i przyspiesza w nich syntezę aminokwasów. Mangan zwiększa natężenie fotosyntezy, przyswajanie azotu i biosyntezę białka. Natomiast molibden odgrywa dużą rolę w wiązaniu wolnego azotu przez bakterie symbiotyczne (jest składnikiem nitrogenazy – enzymu bakteryjnego odpowiedzialnego za asymilacją azotu). 

Dokarmianie dolistne można przeprowadzać w trzech terminach począwszy od 6. liścia (w przypadku grochu) lub wytworzenia rozety liściowej (łubiny), następny zabieg po 7-10 dniach od poprzedniego, a ostatni możemy wykonać tuż przed kwitnieniem.

Należy jednak liczyć się z tym, że pomimo dobrych zadowalających efektów stosowania dokarmiania roślin mikroelementami niestety koszt zabiegu może nie pokryć zwyżki plonu nasion. Dlatego, zabiegi dokarmiania powszechnie stosują jedynie producenci uprawiający groch na zielono (wyższa cena za nasiona). W pozostałych przypadkach ma to głownie sens (zgodnie z prawem minimum Liebiga) w sytuacji dużych niedoborów danego pierwiastka na danym stanowisku ograniczających prawidłowy rozwój roślin.