Zgodnie z decyzją KE, od 2010 roku nie będzie unijnych dopłat do produkcji tytoniu. Polscy producenci tego surowca, którzy zobowiążą się do zmiany kierunku produkcji rolnej, będą je otrzymywali trzy lata dłużej. Oprócz dopłat bezpośrednich, będą oni otrzymywali dodatkowe płatności niezwiązane z produkcją. Na ten cel jest 53 mln euro rocznie.

Sawicki, odpowiadając na pytania posłów PiS, przypomniał, że dyskusja nt. unijnego rynku tytoniu trwa od kilku lat. Reforma tego rynku została dokonana w 2003 roku, tj. przed przystąpieniem Polski do UE. Wtedy też zapadła decyzja o terminie wygaszania wsparcia dla tej produkcji.

Szef resortu rolnictwa zaznaczył, że wielokrotnie występował do KE w sprawie utrzymania płatności w obecnej formie do końca 2013 roku, wniosek ten jednak nie został poparty przez inne kraje. Punkt dotyczący tytoniu nie został wprowadzony pod obrady unijnej Rady Ministrów Rolnictwa; kraje uznały bowiem, że wsparcie dla producentów tytoniu nie jest ważne w przeglądzie Wspólnej Polityki Rolnej.

Sawicki przyznał, odnosząc się do pytań posłów, że dla wielu gospodarstw nie ma wielu możliwości uruchomienia alternatywnej produkcji, do czego zobowiązuje KE. Są jednak przeprowadzane prace, które mają pomóc rolnikom w zmianie produkcji.

Dodał, że plantatorzy, którzy chcieliby odejść od uprawy tytoniu, mogą korzystać ze środków przewidzianych w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2008-2013.

Sawicki zaznaczył, że w 2009 r. nie będzie zmian w dopłatach do produkcji tytoniu. "Obecnie poziom dopłat kształtuje się w granicach 8-10 zł do kilograma tytoniu. Przemysł tytoniowy płaci rolnikom - 2,5-3,8 zł za kg surowca" - powiedział Sawicki.

Jak zauważył, w produkcję zainwestowali nie tylko rolnicy, ale także przemysł. Po to, by pozyskać surowiec, będzie musiał więcej zapłacić - dowodził minister. Według niego, dochody rolników bez dodatkowego wsparcia na produkcję tytoniu - nie spadną.

W Polsce jest obecnie ok 14 tys. plantacji tytoniu, które łącznie zajmują 17 tys. ha i produkują rocznie 50 tys. ton tytoniu. 40 procent upraw w kraju znajduje się na Lubelszczyźnie.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!