PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Groch i łubin na równi z soją?

Autor: Katarzyna Szulc

Dodano: 10-07-2016 09:38

Tagi:

Doświadczenia producentów trzody pokazują, że stosując wysokie dawki nasion łubinu i grochu, można osiągnąć wyniki porównywalne z tuczem opartym na białku sojowym.



Po latach zapomnienia, w ostatnim czasie odżywa zainteresowanie krajowego rolnictwa uprawą rodzimych roślin strączkowych. Trudno jest oczywiście mówić o swego rodzaju renesansie, faktem jednak jest, że areał roślin bobowatych grubonasiennych stopniowo wzrasta. Niestety, główna przyczyna tego stanu rzeczy jest dość prozaiczna - obietnice wysokich dopłat do uprawy tej grupy roślin. Są jednak i inne motywacje, którymi kierują się rolnicy obsiewający swoje pola łubinem, grochem i bobikiem. Jedną z nich jest z pewnością pozytywny wpływ, jaki wymienione rośliny wywierają na żyzność gleby i wysokość plonów w następnych latach. Wielu producentów trzody sieje jednak rośliny strączkowe z przeznaczeniem na wartościową, a przy tym niedrogą paszę dla świń. Ceny poekstrakcyjnej śruty sojowej są bowiem zmienne, w niektórych okresach sięgają nawet 2000 zł za tonę. Jednocześnie wielu rolników w obawie przed planowanym na początek 2017 roku zakazem stosowania pasz wyprodukowanych z roślin GMO już wcześniej postanowiło zapewnić sobie rezerwy białka poprzez uprawę roślin strączkowych. Ostatecznie wspomniany zakaz został odroczony, należy jednak mieć nadzieję, że nie wpłynie to na spadek popularności upraw grochu, łubinu czy bobiku.

Niestety, wielu rolników wciąż zafascynowanych jest białkiem sojowym i ze sporą dozą nieufności podchodzi do kwestii wykorzystania w żywieniu zwierząt łubinu czy grochu. Aby przekonać się, jak w praktyce wygląda chów świń z udziałem wysokich dawek nasion roślin strączkowych, udaliśmy się do Przebędowa w Wielkopolsce, gdzie mieści się zamiejscowy oddział Hodowli Roślin Smolice. Poboczną działalnością jednostki jest bowiem produkcja trzody chlewnej w oparciu o krajowe źródła białka. Obecnie stado podstawowe liczy 85 loch, a roczna produkcja tuczników s ięga 2000 sztuk.

WARTOŚCIOWY POŚLAD

- Chów świń nie jest naturalnie podstawowym celem naszej działalności - tłumaczy dr Stanisław Stawiński, dyrektor Oddziału Zamiejscowego HR Smolice w Przebędowie, a przy tym twórca odmian roślin strączkowych.

- Zasadniczym celem funkcjonowania naszej jednostki jest hodowla roślin i tworzenie nowych odmian. Nasz oddział dzieli się na dwa piony: pierwszy z nich zajmuje się hodowlą twórczą, głównie grochu i łubinów, ale także jęczmienia, pszenżyta i mieszańców kukurydzy. Drugi dział naszej jednostki zajmuje się nasiennictwem, czyli tworzeniem materiałów bazowych roślin strączkowych i zbóż. Dawniej zajmowaliśmy się również produkcją nasion rzepaku, jednak już jakiś czas temu zrezygnowaliśmy z tej gałęzi naszej działalności - tłumaczy nasz rozmówca.

Mimo swojego pobocznego charakteru, produkcja zwierzęca istnieje w Przebędowie od lat.

- Jeszcze 20 lat temu utrzymywaliśmy tu spore stado bydła. Jednak na skutek wysokiej pracochłonności i kiepskich wyników osiąganych przez stado ówczesne kierownictwo oddziału zdecydowało się na jego likwidację. Pomieszczenia dotychczas zajmowane przez krowy zaadaptowano wówczas do produkcji świń. Chów tych zwierząt jest prostszy, nie wymaga również tak wysokich nakładów pracy, jak ma to miejsce w przypadku bydła - mówi dr Stanisław Stawiński.

Podstawowym celem rozpoczęcia produkcji żywca wieprzowego w cyklu zamkniętym było nie tyle wygenerowanie dodatkowego dochodu, co możliwość zagospodarowania pośladu powstającego podczas czyszczenia i sortowania nasion. Trudno jednak produkt ten nazwać odpadem:

- Słowo poślad kojarzy się rolnikom na ogół z czymś bezwartościowym, zepsutym, a nawet szkodliwym. W naszym przypadku z pewnością tak nie jest. Stosowane w żywieniu świń nasiona nie są chore czy spleśniałe. Na surowiec składają się najczęściej nasiona uszkodzone podczas zbioru, a także drobne, nie spełniające wymagań dla zbóż nasiennych. Nie jest to może w pełni wartościowy surowiec, jednak spełnia normy do stosowania w żywieniu zwierząt. Co więcej, przed ułożeniem receptury jest on badany pod kątem zawartości białka, dzięki czemu możliwe jest precyzyjne ułożenie składu mieszanki - tłumaczy specjalista.

W żywieniu zwierząt stosuje się nasiona pozostałe po czyszczeniu grochu, łubinu wąskolistnego i żółtego. Ze względu na słabsze plonowanie łubinu żółtego, w strukturze produkcji dominuje łubin wąskolistny, nasiona obu gatunków są więc skarmiane po uprzednim wymieszaniu. Około 80 proc. składu tej mieszanki stanowią nasiona łubinu wąskolistnego, a p ozostałą część - żółtego.

ŻYWIENIE DOSTOSOWANE DO WIEKU

Udział nasion roślin strączkowych w składzie poszczególnych mieszanek jest oczywiście uzależniony od wieku zwierząt.

- Receptury pasz przygotowuje na potrzeby naszej produkcji firma dostarczająca premiksy. Przy pomocy programu komputerowego doradcy żywieniowy wyliczają parametry mieszanki i udział poszczególnych surowców w jej składzie. Małe prosięta w ogóle nie otrzymują w paszy łubinu ani grochu. Z licznych badań jasno wynika, że podawanie tak młodym zwierzętom nasion roślin strączkowych nie jest wskazane. Omawiane surowce zaczynamy wprowadzać przy masie 25 kg - mówi dr Stanisław Stawiński.

Co istotne, groch i łubin nie są wprowadzane do mieszanki gwałtownie. Szczególnie w przypadku tak młodych zwierząt mogłoby to się bowiem odbić negatywnie na ich kondycji. Zmiana paszy następuje stopniowo. Przez kilka dni warchlaki otrzymują mieszankę przejściową, czyli paszę dla prosiąt wymieszaną w proporcji 1:1 z mieszanką przeznaczoną na dalszy okres tuczu. Pasze dla świń o masie 25-60 kg zawierają w składzie 3 proc. łubinu i 3 proc. grochu. Razem daje to 6 proc. nasion rodzimych roślin strączkowych w składzie paszy.

- Ilości te mogłyby być nieco większe, jednak nie jesteśmy w stanie wyprodukować takiej ilości paszy, by zapewnić zapas surowca na cały rok. Żeby uniknąć sezonowych wahań składu paszy, stosujemy nieco niższe dawki - tłumaczy Stawiński.

W paszy na początkowy etap tuczu nasiona roślin strączkowych nie są naturalnie jedynym komponentem wysokobiałkowym. Oprócz nich w paszy znajduje się również 2,5 proc. ekstradowanego makuchu rzepakowego, a także 7 proc. poekstrakcyjnej śruty sojowej. Rolą makuchu rzepakowego jest uzupełnienie poziomu aminokwasów siarkowych - metioniny i cystyny. Nasiona roślin bobowatych nie są bowiem zbyt bogate w te związki, posiadają natomiast stosunkowo dużo lizyny. Dzięki temu białko pochodzące z grochu i łubinu oraz białko rzepakowe doskonale się uzupełniają.

W mieszankach przeznaczonych na drugą fazę tuczu udział grochu i łubinu podwaja się. Składa się ona więc w 12 proc. z nasion rodzimych "strączków". Wzrost udziału nasion roślin bobowatych odbywa się kosztem poekstrakcyjnej śruty sojowej. Stanowi ona jedynie 2 proc. składu paszy.

- W świetle aktualnych badań w praktyce możliwa byłaby całkowita rezygnacja z zastosowania śruty sojowej. Niewielki udział tego surowca stosujemy głównie dlatego, że nie jesteśmy w stanie zapewnić odpowiedniej ilości nasion grochu i łubinu. W tej sytuacji niewielka część białka w paszy dla tej grupy pochodzi właśnie ze śruty sojowej. Jeżeli będziemy mieli w przyszłości wystarczające rezerwy nasion grochu i łubinu, prawdopodobnie całkowicie zrezygnujemy ze stosowania śruty sojowej w drugiej fazie tuczu - tłumaczy Stanisław Stawiński.

Omówiona mieszanka stosowana jest aż do osiągnięcia przez zwierzęta masy ubojowej, która wynosi 105-120 kg. Jak tłumaczy Stanisław Stawiński, wyniki osiągane przez stado są zadowalające:

- Parametry tuczu nie są być może rekordowe, uważam je jednak za satysfakcjonujące. Nasza produkcja charakteryzuje się współczynnikiem wykorzystania paszy rzędu 2,75- 2,90. To niezły wynik. Okres od porodu do osiągnięcia masy ubojowej wynosi w naszym stadzie 155-160 dni. Z pewnością są gospodarstwa, w których czas ten da się skrócić poniżej 150 dni, wymaga to jednak dużych nakładów pracy. Pamiętajmy, że dla nas chów trzody jest działalnością uboczną i nie traktujemy go priorytetowo. Gdybyśmy bardziej się do niego przyłożyli, pewnie udałoby się jeszcze trochę poprawić wyniki tuczu - tłumaczy.

Jak mówi dyrektor Oddziału Zamiejscowego HR Smolice w Przebędowie, jednym z punktów krytycznych produkcji jest system chowu. Obecnie świnie utrzymywane są na głębokiej ściółce:

- Adaptacja pomieszczeń dla tuczników odbywała się możliwie jak najmniejszym kosztem. Dlatego też zdecydowaliśmy się na chów na głębokiej ściółce. Generuje to pewne problemy: tucz w tym systemie jest nieco bardziej kosztowny, poza tym w chowie ściołowym trudniej o utrzymanie higieny, co może do pewnego stopnia pogarszać zdrowotność stada. Być może w przyszłości zdecydujemy się na przebudowę obiektu na system bezściołowy, jednak wiele zależy od sytuacji na rynku. Aktualnie, kiedy praktycznie nie ma perspektyw na to, że opłacalność produkcji się poprawi, trudno podejmować takie decyzje - mówi S tanisław Stawiński.

NIŻSZE KOSZTY ŻYWIENIA

Nasionami roślin strączkowych żywione są również lochy luźne i nisko prośne. Tu udział grochu i bobiku jest jednak niewielki. Nasiona tych roślin stanowią bowiem po 2 proc. składu mieszanki typu LP. Ze względu na właściwości wzdymające nie stosuje się natomiast tych pasz w żywieniu loch karmiących.

Zarówno w przypadku tuczników, jak i macior prośnych, obecność łubinu i bobiku w paszy nie stwarza żadnych problemów zdrowotnych.

- Nie prowadzimy wprawdzie badań porównawczych, ponieważ nie jest to przedmiotem naszej działalności, jednak wysokie wyniki osiągane przez nasze stado mówią same za siebie. Przy tych dawkach grochu i łubinu nie obserwujemy żadnych problemów zdrowotnych w stadzie. Myślę, że stosowany przez nas system żywienia z powodzeniem mogę polecić innym rolnikom - tłumaczy Stawiński.

Zastosowanie rodzimych źródeł białka ma również swój wymiar ekonomiczny. Według naszego rozmówcy, jest to dobry sposób na ograniczenie kosztów żywienia.

- Cena poekstrakcyjnej śruty sojowej sięga niekiedy 2000 zł. W tuczu opartym na białku rodzimych roślin strączkowych możliwe jest więc ograniczenie kosztów żywienia przy jednoczesnym zachowaniu wysokich parametrów produkcji - tłumaczy.

Wykorzystanie łubinu i grochu w tuczu świń wpływa też korzystnie na jakość półtusz:

- W przypadku produkowanych przez nas tuczników, ich mięsność praktycznie nie spada poniżej 57 proc. Żywiec, który produkujemy, spełnia oczekiwania naszych odbiorców. Dostajemy nawet sygnały z ubojni, że produkowane przez nas tuczniki charakteryzują się wysoką mięsnością i wybojowością. Dzięki temu możemy wywalczyć wyższą cenę, w której sprzedajemy świnie. Według mnie jest to najlepsza rekomendacja dla rodzimych roślin strączkowych. Uważam, że z pewnością warto rozważyć ich zastosowanie. Niosą bowiem ze sobą niższy koszt żywienia przy utrzymaniu wysokich wyników, a przy tym wzrost ich wykorzystania zwiększyłby opłacalność ich uprawy, co skutkowałoby wzrostem krajowego areału roślin bobowatych grubonasiennych.

ŁUBIN WĄSKOLISTNY Z POTENCJAŁEM

Potencjał uprawy rodzimych roślin strączkowych jest zróżnicowany. Problemem w uprawie łubinu białego jest przede wszystkim wysoka podatność na antraknozę. Ze względu na grube nasiona i mięsisty strąk, okres dojrzewania jest dość długi i może podczas niego dochodzić do porażenia nasion przez grzyby. Wysianie takich nasion w następnym roku może doprowadzić do porażenia całej plantacji. Co gorsza, wyprodukowanie nasion całkowicie wolnych od antraknozy nie jest rzeczą łatwą. Stąd też pomimo wysokiego potencjału plonowania i wysokich walorów żywieniowych, uprawa łubinu białego w naszym kraju nie jest zbyt popularna. Szansą na wzrost znaczenia tego gatunku jest hodowla nowych odmian odpornych na antraknozę.

Z kolei łubin żółty, pomimo niskich wymagań glebowych i wysokiej zawartości białka w nasionach, cechuje się niskim potencjałem plonotwórczym. W optymalnych warunkach plony tego gatunku mogą sięgać 2 t/ha, jednak na słabych glebach (a na takich na ogół uprawia się łubin żółty) plony oscylują zazwyczaj w granicach 1-1,3 t.

Zdaniem dra Stanisława Stawińskiego obecnie najwyższy potencjał posiada łubin wąskolistny.

- Gatunek ten cechuje się wysokim potencjałem plonowania. Jest on znacznie wyższy niż w przypadku łubinu żółtego i nieznacznie tylko ustępuje łubinowi białemu. Plony łubinu wąskolistnego sięgają przeciętnie 2,5 t/ha, jednak w sprzyjających warunkach mogą wynieść nawet 3,5-4 t/ha. Gatunek ten jest przy tym odporny na antraknozę. Wystąpienie choroby powoduje spadek plonu rzędu 15 proc., nie prowadzi natomiast do całkowitego zniszczenia plantacji, jak może mieć to miejsce w przypadku innych gatunków. W odróżnieniu od łubinu żółtego i białego nie wymaga też kosztownej ochrony fungicydowej. Łubin wąskolistny ma dość niskie wymagania glebowe, dobrze radzi sobie na glebach klasy IVb, V czy nawet VI. Szybko dojrzewa, a w przypadku braku zachwaszczenia nie wymaga również desykacji ani dosuszania. W ostatnim czasie nastąpił również pewien postęp hodowlany, który pozwolił na wzrost plonowania nawet o 15 proc. względem wzorca. Obecnie wielu rolników decyduje się na uprawę właśnie tego gatunku łubinu - tłumaczy nasz rozmówca.

Pewną niewiadomą jest natomiast przyszłość uprawy grochu w naszym kraju. Jest to bowiem roślina wymagająca lepszych warunków glebowych niż łubiny. Stwarza to konkurencję ze strony chociażby rzepaku, pszenicy czy kukurydzy. Rośliny te dają znacznie wyższy plon niż groch, a co za tym idzie - ich uprawa jest bardziej dochodowa. Minusem grochu jest również niższa niż w nasionach pozostałych "strączków" zawartość białka. Czas pokaże więc, czy w najbliższych latach znaczenie grochu utrzyma się czy też nie.

Niezależnie od wszystkiego, warto jednak wspierać rozwój uprawy krajowych roślin strączkowych. Jest to bowiem nie tylko rezerwuar wartościowego białka, ale również cenny przerywnik w dominującym w naszym kraju płodozmianie zbożowym. Dzięki uprawie grochu czy łubinu w łatwy sposób można poprawić żyzność gleby, a co za tym idzie - zapewnić sobie wysokie plony w przyszłości.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (9)

  • Zootechnik 2016-07-10 18:56:18
    I dobrze że spada Po co trzymać 3 krowy dające 4 tys mleka jak można ją zastąpić jedną
  • ekojajo 2016-07-10 14:41:41
    Z aminokwasami to można kombinować,zastosować różne dodatki w małych ilościach np susz lub zielonkę z lucerny,peluszkę czy bobik.Tu chodzi raczej o zbilansowanie paszy pod względem ilości białka ogólnego strawnego A jest to szczególnie trudne bez soi w przypadku intensywnej produkcji drobiu,jaj czy mleka.Faktycznie krzyżowe skarmianie mączek jest tu jakimś rozwiązaniem.
  • zootechnik 2016-07-10 14:35:38
    Po pierwsze nie rozśmieszaj mnie oskarżeniami o podszywanie się pod Twój nick na stronie, na której nie ma "rezerwacji" nazwy użytkownika. Zresztą spokojnie, prawdziwi fani z pewnością rozpoznają Twoje komentarze.
    Co do jakości biologicznej białka z soi to racja, że jest wyższa niż w innych roślinach, ale przez odpowiednie zbilansowanie dawki czy korzystanie z aminokwasów syntetycznych można te różnice zredukować. Wszystko jest kwestią ceny - póki co najwyraźniej korzyści wykorzystywania śruty sojowej producenci uważają za wyższe niż koszty, więc do zmian pewnie szybko nie dojdzie
  • Zootechnik 2016-07-10 13:55:16
    Nic z pasz pochodzenia roślinnego nie zastąpi jakością białka śruty poekstrakcyjnej sojowej. Jedynie paszę pochodzenia zwierzęcego mają lepszej jakości białko ale już głupki z UE się postarali żeby nie dawać go do paszy A przecież można dawać innym gatunkom niż tym z których jest uzyskane Zootechnik nie podszywaj się pode mnie
  • zootechnik 2016-07-10 13:37:56
    To fakt, bez łuski nadaje się zdecydowanie bardziej, muszę przyznać rację. Niestety (przynajmniej wg mojej wiedzy) jest ciężej z dostępnością. No i nie orientuję się, jaka cena, ale też tania na pewno nie jest - z łuską cena 1200-1300 pln. O podarunku z Ukrainy oczywiście nie mamy co marzyć, ale o tym wiemy obaj.
  • ekojajo 2016-07-10 13:11:17
    Słonecznik z łuską,owszem ma dużo włókna.Bez łuski świetny nawet dla drobiu.Podtrzymuję to co napisałem.100% soi zastępuję słonecznikiem i jest ok.I opieram to na wynikach produkcyjnych i zdrowotnych stada a nie na wiedzy z publikacji książkowych.
  • Ukraina! 2016-07-10 12:40:42
    Nie martwcie sie polscy rolnicy ze wam nie oddamy tych 4 miliardow. Oddamy i za embargo pomozemy. Komu jak nie wam pszenice i kukurydze za pol ceny sprzedajemy, nie niemcowi tylko wam!Dziekujemy
  • zootechnik 2016-07-10 11:40:00
    Soi śrutą słonecznikową w pełni niestety nie zastąpisz. Jest to dobra pasza, ale najczęściej zawiera zbyt wysokie ilości włókna, żeby stosować ją w znacznej ilości w żywieniu trzody, a zwłaszcza drobiu. Białka ma trochę mniej od sojowej, ale akurat z tym można sobie poradzić.
    Innymi słowy raczej rzepak, peluszka i inne bobowate dla monogastrycznych, a słonecznik dla bydła.
    Mnie zastanawia łubin wąskolistny - słyszałem, że zwierzęta jedzą go niechętnie, a i podawać można mniej niż choćby żółtego. Prawda to?
  • ekojajo 2016-07-10 11:13:20
    Daliśmy Ukrainie 4 miliardy.Kiedy i z czego Nam to zwrócą.Niech oddadzą chociaż w śrucie słonecznikowej.Słonecznik bardzo dobra pasza dla monogastrycznych.Nie zawiera substancji blokujących i szkodliwych.Ziarnem słonecznika możemy w 100% zastąpić soję w żywieniu drobiu i trzody,bo tu jest problem.Dla bydła może być łubin,rzepak,peluszka i inne bobowate.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.167.216.239
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!