Od kilku lat rośliny z rodziny bobowatych (strączkowe, w tym głównie groch, łubiny i bobik) zwiększają swój udział w zasiewach polskich gospodarstw. Według statystyk GUS powierzchnia ich uprawy w 2015 r. wyniosła 91 tys. ha i była wyższa o 71 proc. niż w roku 2014 r. W przypadku grochu siewnego wyniosła ona 38 tys. ha, co oznacza wzrost aż o 132,3 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Jakie są przyczyny tak znacznego wzrostu zainteresowania roślinami bobowatymi, w tym grochu? Z jednej strony pozytywnym bodźcem okazały się dopłaty do uprawy roślin bobowatych, które ostatecznie nie były tak wysokie, jak szacowano początkowo (rolnicy liczyli nawet na kwotę 1300 zł do ha uprawy). Z drugiej strony wymogi "zazielenienia", które w gospodarstwach o powierzchni powyżej 15 ha wprowadziły obowiązek utrzymania min. 5 proc. obszarów proekologicznych, a do których kwalifikują się powierzchnie obsiane roślinami bobowatymi (po uwzględnieniu współczynnika 0,7). W bieżącym roku płatności do roślin strączkowych uprawianych na nasiona mają wzrosnąć do 170 euro na ha - dla pierwszych 75 ha, powyżej tego obszaru kwota będzie zmniejszona o połowę.

Czy na grochu można zarobić? Niestety, obecnie dość trudno znaleźć odbiorcę grochu, a jeśli już się to uda, to proponowane ceny nie są zbyt wysokie, kształtują się na poziomie od 700 do 850 zł w zależności od regionu kraju. Tymczasem sam koszt zakupu kwalifikowanych nasion grochu to 1900-2000 zł za tonę. Przy zalecanej dawce wysiewu około 250 kg/ ha obsianie kwalifikatem 1 ha to koszt minimum 500 zł (przy zakupie materiału kwalifikowanego można ubiegać się o dopłatę de minimis, gdzie minimalna ilość materiału siewnego dla grochu siewnego powinna wynosić 200 kg/ha). Niestety problemem w uprawie grochu jest dość duża niestabilność plonowania, którego wysokość zależy m.in. od dostępności wody. Według GUS średni plon grochu w 2015 r. wyniósł 2,7 tony. W praktyce plony wahają się często między 1,5 a 3,5 tony z ha. Nawet zakładając średni poziom plonowania, łatwo dojść do wniosku, że od strony ekonomicznej (nawet po uwzględnieniu dopłaty do strączkowych) uprawa grochu nie należy do najbardziej opłacalnych, a z pewnością jest dość ryzykowna.