Niemieckie władze nadal odradzają zatem spożywanie kiełków i wzywają do bezwzględnego przestrzegania zasad higieny. Odwołano natomiast ostrzeżenie przed spożywaniem na północy Niemiec sałaty, ogórków i pomidorów na surowo, wydane wcześniej w związku z falą zakażeń enterokrwotocznym szczepem E.coli.

Burger dodał, że do tej pory nie udowodniono obecności na kiełkach groźnej bakterii. Władze opierają się na razie na pośrednich wskazówkach, takich jak wywiady z chorymi czy analiza łańcucha handlowego.

Podejrzenia koncentrują się na gospodarstwie ogrodniczym w Bienenbuettel w okręgu Uelzen w Dolnej Saksonii. - Przeprowadzono w tym gospodarstwie liczne analizy, ale nie udało się stwierdzić obecności EHEC na próbkach produktów żywnościowych - przyznał Burger. Możliwe, że źródło epidemii już nie istnieje - dodał.

Burger wyjaśnił, że swoje przekonanie o kiełkach jako przyczynie fali zakażeń EHEC instytut opiera na ekspertyzie, sporządzonej w oparciu o wywiady z 112 klientami wybranych restauracji, których goście zarazili się bakterią, a także m.in. o wywiady z kucharzami oraz analizy menu i list dostawców, a nawet fotografii, wykonanych przez gości restauracji, na których widać potrawy. - U osób, które spożywali kiełki, np. w postaci składnika sałatek, ryzyko zakażenia EHEC, było dziewięć razy większe niż u osób, które nie jadły kiełków - powiedział Burger.

W przypadku 26 ośrodków epidemii zakażeń EHEC stwierdzono powiązania ze wspomnianym gospodarstwem ogrodniczym w Bienenbuettel. - Możemy jedynie spekulować, w jaki sposób bakteria trafiła do tego gospodarstwa - przyznał Burger. Wiadomo, że jeden z pracowników gospodarstwa zaraził się EHEC.

Szef Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka Andreas Hensel powiedział, że zaleca się zniszczenie wszystkich zapasów kiełków, pochodzących z gospodarstwa w Bienenbuettel. - Wszystkie produkty żywnościowe z tego gospodarstwa powinny być wycofane z obrotu - powiedział.

Według niemieckich władz liczba nowych infekcji EHEC w Niemczech spada, o czym świadczą informacje przekazywane przez izby przyjęć szpitali. - Ale epidemia nie minęła. Wciąż są nowe infekcje - zastrzegł szef Instytutu im. Roberta Kocha.

Dotychczas w Niemczech wskutek zakażenia EHEC zmarło 29 osób. Około 3000 osób zaraziło się tą bakterią, a u ponad 700 wystąpił groźny dla życia zespół hemolityczno-mocznicowy.