Janczyk pytany był w rozmowie m.in. o skalę szarej strefy w handlu wyrobami tytoniowymi oraz pomysły MF na uszczelnienie systemu.

- Są różnego rodzaju szacunki. One dotyczą kwot istotnych (...) od powiedzmy 6-7 mld zł do kilkunastu miliardów złotych według różnych instytucji - przy rynku, który ogółem szacuje się na 40 mld zł. Przypomnę, że w tej sferze mamy poważną pozycję dochodową budżetu państwa zakresie akcyzy od wyrobów tytoniowych. To jest kwota ok. 16 mld zł rocznie, a więc niebagatelna - powiedział wiceminister.

Wyjaśnił, że trwają prace, jeśli chodzi o ujednolicenie zasad, zwłaszcza pośrednictwa w obrocie suszem tytoniowym. "Wprowadziliśmy instytucję podmiotu, który wpłaca wcześniej depozyt na poczet konieczności opłaty akcyzy za wejście w obrót na tym rynku (...). To są wszystko mechanizmy uszczelniające. Wprowadziliśmy bardzo intensywną akcję (...) ograniczania szarej strefy w postaci likwidacji nielegalnych fabryk tytoniu. Tutaj dane są imponujące, jeśli chodzi o ostatnie miesiące" - wskazał.

Wiceminister zaznaczył, że działania te są doceniane przez legalnie działającą branżę tytoniową w Polsce. - Jest do tego też przychylność plantatorów, rolników, którzy rocznie produkują ok. 32 tys. ton suszu tytoniowego. Polska jest tutaj jednym z potentatów europejskich. W ślad za tym idzie szerokie zainteresowanie dużych koncernów międzynarodowych, które budują tu kolejne fabryki (...) dodatkowo oferując tutaj nowe miejsca pracy - oświadczył Janczyk.

Zaznaczył, że Polska staje się poważnym eksporterem w tej branży, niemniej resort chciałby, aby polscy plantatorzy mieli większą możliwość sprzedaży tytoniu fabrykom zlokalizowanym w Polsce. - Mamy tutaj bardzo zaawansowane rozmowy. Wierzę, że one zakończą się realnymi deklaracjami dotyczącymi zwiększenia wolumenu kontraktacji, że rolnicy, którzy często pracują, wytwarzając liść tytoniowy, nie będą musieli szukać rynku zbytu za granicą, gdzie często pojawiały się podmioty nielicencjonowane, (...) nie rozliczały się z dostawcą, czyli rolnikiem, tylko po prostu zabierały towar - powiedział wiceminister.

- Chcemy tę całą sferę trochę usystematyzować, domagając się zwiększenia wolumenu kontraktacji przez podmioty operujące w Polsce na tym rynku. Mamy wstępne deklaracje, że do tego dojdzie. Chcielibyśmy, żeby chociaż połowa tego wolumenu produkcji była zakontraktowana w Polsce, albo mogłaby być zakontraktowana w Polsce. Jeżeli rolnicy uznają, że chcą ponosić ryzyko na własną rękę prowadzenia eksportu, to nikt nie będzie ich zmuszał do tego, żeby oddawali swoją produkcję do tych podmiotów. Ale chcielibyśmy, aby była taka możliwość i pewność zbytu - dodał.

Podobał się artykuł? Podziel się!